Ławeczka

Ławeczka Jezusa Bezdomnych jest papierkiem lakmusowym wrażliwości.

Idą nasi pielgrzymi na poranną Mszę świętą w fatimskiej kaplicy objawień. Mrok jeszcze. Latarnie świecą mdło. Ktoś leży na ławce na skraju wielgachnego placu. Śpi w takie zimno. Może zasłabł. Albo nie żyje. Podchodzą. Może pomoc trzeba wezwać? Dać parę groszy? Kupić coś do zjedzenia? Nie rusza się. Zimny. Nie daje znaku życia. Zawinięty w łachman. Stopy ma odkryte. Dotykają. Na wierzchu stóp dziury wielkie, jak ślady po gwoździach. To tylko rzeźba.

Jezus Bezdomnych – tak go nazywają. Instalację stworzył w 2013 roku Kanadyjczyk Timothy Schmalz. W ciągu dekady powielił ją wielokrotnie i umieścił w pół setce niejsc na całym świecie: w Kanadzie i USA, w Europie i Australii, w Kafarnaum (obok domu Piotra) i w Warszawie (przy kosciele kapuconów). Na skraju placu sanktuarium w Fatimie ławka, na której śpi Bezdomny Jezus pojawiła sie w 2023 roku.

Często przechodzący tędy biorą rzeźbę za żywego człowieka. Kiedy zbliżą się zaciekawieni, stwierdzają, że to tylko rzeźba. I że z odsłoniętymi, poraniony stopami ale za to bez twarzy. To znaczy, że bezdomnym może być ktokolwiek. Nawet ktoś bliski. Nawet ja sam.

Ławeczka Jezusa Bezdomnych jest papierkiem lakmusowym wrażliwości, czujnikiem empatii, kartką wyrwaną z Ewangelii: wszystko, co uczyniliście jednemu z tych moich najmniejszych, Mnieście uczynili.