Poranek

Przedkościelny poranek z taką liczbą gawronów i kawek, jakiej nie powstydziłby się mistrz Hitchcock.

Obleciały, owrzeszczały i obsiadły park przed wejściem na cmentarz. Ptasia polityka, połączenie demonstracji i obrad. Nie wiem, co uchwaliły, ale po porannej mszy skłócona koalicja gawronów i kawek jednogłośnie udała się do koryta, czyli konsumpcyjnej penetracji wszelkich przyległości.

Hitchcock w swoim ptasim horrorze przed z górą sześćdziesięciu laty zaangażował 3500 tresowanych gawronów i mew. Śmiał się później, że gawrony wykazały się sprytem a mewy złośliwością. Jego „Ptaki” okazały się arcydziełem. I lekcją ludzkiej natury: dla człowieka gorsze jest oczekiwanie niebezpieczeństwa niż samo niebezpieczeństwo. Ja mam podobnie w poczekalni do pobrania krwi i przed gabinetem dentystycznym.