21 października 2021

Nie śpiewa. Grodzieckie łabędzie milczą jak zaklęte.

Kiedy stanąłem na brzegu stawu w Grodźcu podpłynął z pociesznie uniesionymi i rozpostartymi skrzydłami, jakby chciał zakomunikować: jo je chop śląski – w barach szeroki, w d… wąski. Podpłynął i obsyczał mnie bezgłośnie, bo – jak sama nazwa mówi – to łabędź niemy. Pokazał, że to jego terytorium i jego samica. Zresztą pani łabędzina również za chwilę podpłynęła, niemo pytając wzrokiem, czy mam coś dobrego. Ciastko miałem kruche. Połamałem. Rzuciłem na wodę. Na co oboje, zareagowawszy pogardliwym wygibasem esowatej szyi odpłynęli, by niezdarnie wspiąć się na brunatną stertę trawy wodnej, ułożonej w charakterze gniazda.

Mało kto już dziś pamięta, że łabędź był przy narodzinach Apolla, że ciągnął rydwan, który tata-Zeus sprawił ku jego dziecięcej uciesze i że wysługując się Afrodycie boskie światło na ziemię nosił.
Wszyscy tylko, za Homerem a nawet świętym Augustynem, opowiadają o łabędzim śpiewie. Podobno tuż przed śmiercią jedno z piór zaczyna ranić ptaka w głowę, co ten odczytuje jako zapowiedź śmierci. Zaczyna wówczas swoją jedyną w życiu, przecudnej urody pieśń. Łabędzi śpiew oznacza zatem wokal poprzedzający ostatnie tchnienie.

Do łabędziego śpiewu przyrównywano więc ewangelijny kantyk starca Symeona „teraz, o Panie, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju” jak i ostatnie słowo Jezusa z krzyża: „Ojcze, w ręce Twoje powierzam ducha mojego”.
Grodzieckie łabędzie milczą jak zaklęte. Pewnie jeszcze długo pożyją w swoim monogamicznym związku (łabędzie są pod tym względem niedościgłym wzorem wierności na całe życie). Za to żabska wszelakie drą japę, jak najęte. To słychać. Może tylko proszę trochę podciągnąć głośność. No i oczywiście kos tam gdzieś w tle wydziera się, jak opętany.

Dla ciekawskich powiem jeszcze, że gdy ten filmik kręcił, coś tam strasznie trzepotało w zaroślach nadbrzeżnych. A potem z tego trzepotania łyska wypłynęła. Łabędzie nie patrzyły na nią z pełną wyższości pogardą. A jam d7w zdziwił, że w ogóle ja tolerują. Bo to, choć piękne, jednak strasznie nietowarzyskie są gamonie, nie tylko wobec innych par łabędzich, ale także wszelkiej innej ptaszyny.