Niebo prosiło, by się nie modlił

Czczony 3 września w Kościele Katolickim i Prawosławnym papież Grzegorz potrafił wyciągnąć duszę potępieńca z piekła. Ale tylko raz.

Otóż przeczytał kiedyś, ze pogański cesarz Trajan, idąc ze swym wojskiem na wojenną wyprawę, spotkał wdowę, która błagała, by pomścił jej jedynego syna. Cesarz obiecał, że to uczyni, nawet gdyby trzeba było opóźnić marsz i całą kampanię. Wzruszony miękkim – na wdowie łzy – sercem Trajana, papież Grzegorz zaczął modlić się o zbawienie jego duszy, udręczonej – jak na poganina przystało – piekłem. Niebiosa wysłuchały papieskie błaganie, zastrzegając jednak, by Grzegorz ze swej wielkości na przyszłość więcej już nie korzystał i o wybawienie pogan z piekła nie prosił, gdyż ustalony porządek Bożej sprawiedliwości narusza. Tę historię wspomina św. Tomasz z Akwinu, a potem także Dante w „Boskiej Komedii” (Czyściec 1325).

GRZEGORZ – DLACZEGO WIELKI?

Jest patronem piosenkarzy, pierwszym zakonnikiem na tronie papieskim, wybranym nie na konklawe ale przez aklamację i tak samo ogłoszony świętym (podczas pogrzebu tłumy krzyczały „Santo subito” i tak już zostało – skąd my to znamy?). Z łaciny zrobił język liturgii. Ustalił Kanon Rzymski – rytuał odprawiania Mszy św., podczas której kazał odmawiać modlitwę „Ojcze nasz”. Ustalił też wzorzec śpiewu kościelnego – Chorał Gregoriański (od jego imienia).

BYŁ PRZYGŁUCHAWY?

Beda zwany Czcigodnym podaje legendę, że papież Grzegorz na targu niewolników spotkał jeńca z Brytanii. Dowiedziawszy się, że nie jest ochrzczony, spytał, kim jest. Ten odpowiedział, że Anglem, co papież zrozumiał, jako „anioła”. Dociekając pochodzenia raba, usłyszał, że jest nim Deira. To zabrzmiało w jego uszach, jako De ira – „wybawieni z gniewu Boga”. Gdy niewolnik poinformował go wreszcie, że jego władca, to Aella, a Grzegorz usłyszał „alleluja”, powziął decyzję, że tak świątobliwy z natury i nazwy zakątek świata zasługuje na światło Ewangelii i jako pierwszego misjonarza wysłał na Wyspy Augustyna, późniejszego arcybiskupa Canterbury.