Płytki

Są dziełem ludzi, ktorych cechuje „horror vacui” – wstręt do pustki.

Azulejo – bo o nich mowa – zapelniają wolną przestrzeń głownie ścian domów i kościołów, w środku i na zewnątrz.

Kwadratowe płytki barwione głównie na niebiesko, sprowadzili na Półwysep Iberyjski Arabowie. Im też ceramiczne kwadraty zawdzięczają nazwę. Mamy przecież na Wschodzie „lapis lazuli” kamień półszlachetny, który bywa mielony w celu uzyskania granatowego barwnika, takiego jak ten używany do kolorowania ajuleo. Barwnik w ten sposób uzyskany określa się mianem „ultramaryny”, co oznacza, iż pochodzi „zza morza” i przywożą go statki handlowe.

Azulejo najprostsze są jednobarwne, czasem zdobione wzorkiem geometrycznym lub roślinnym. Na bogato układa sie z nich całe kompozycje a nawet obrazy: od portretów aż po sceny rodzajowe i biblijne, jak Chrzest Jezusa w katedrze lizbońskiej albo dzieje Dawida i Józefa Egipskiego w sanktuarium Nazare.

Nadobne plytki zdobią i chronią przed wilgocią i brudem. Są dobrem narodowym Portugalii. W przypadku rozbiórki starych budynków płytki zrywa sie ostrożnie i przekazuje do muzeów lub specjalnych magazynów. Azulejo kradną wydłubując ze ścian złodzieje i turyści. Tropi ich specjalny oddział policji SOS Ajuleo. Właściciele uszkodzonych elewacji mogą je odzyskać w specjalnym depozycie. Działa czarny rynek, na którym zabytkowe, wiekowe płytki osiągają ceny idące w tysiące euro za sztukę.

Azulejo są jak kwiaty. Ci, którzy lubią – kupują albo kradną. Tym, którzy je kochają wystarczy, że się napatrzą.

Zdjęcia azulejo zrobiłem przy okazji: