Obrazek "De marskramer" czyli "Wdrowiec", "Pielgrzym" albo "Syn Marnotrawny" uczynił Hieronim Bosch pod sam koniec XV wiek.

W drodze

O biegunach dziś z Leszkiem rozmawialiśmy na ambonie.

Nie o żadnych Amundsenach czy Arktykach. Ale bieżeńcach – grupie rosyjskich staroobrzędowców, którzy uważali, że szatan opanował świat, a zbawienie gwarantuje jedynie ciągła ucieczka – trzeba pozostawać w biegu, w ruchu, bo zło nie dosięgnie jedynie tego, kto nieustannie podróżuje.

Ów ruch zainspirował naszą Olgę Tokarczuk. Noblistka napisała powieść niezwykłą pod tytułem „Bieguni”, a Leszek ją cytował: „Kto się zatrzyma – skamienieje, kto przystanie, zostanie przyszpilony jak owad, jego serce przebije drewniana igła, jego ręce i stopy będą przedziurawione i przybite do progu i powały. (…) Ruszaj się, ruszaj. Błogosławiony, który idzie…”

Ja na to, że już w Księdze Rodzaju Abram usłyszał wezwanie „lech lecha” – to znaczy „wyjdź”, „rusz się”. A potem Lot z dobytkiem ocalał spod deszczu ognia i siarki, gdy wybiegł z Sodomy. Tylko żona jego się zatrzymała i zaraz obróciła się w słup soli. Kto się zatrzyma – skamienieje. Całkiem tak samo, jak u Tokarczuk.

A poszło o to, że dziś w Ewangelii Jezus powtarza w kółko, że przyszedł, że wychodzi, że idzie, że powróci… Bieżeńcy – bieżeńcami, ale wierzyć, to znaczy nieustannie być w drodze. Jezus chodzi wiele – pięć tysięcy kilometrów podczas trzyletniej publicznej działalności – obliczają znawcy. Uczniom powtarza „idźcie”, „chodźcie”, „pójdźcie za mną”. Przyszedł do studni, by rozmawiać z Samarytanką, poszedł z dwoma niedowiarkami do Emaus, przyszedł do Wieczernika mimo drzwi zamkniętych. Będą Go potem naśladować wszyscy, którzy rozbiegną się jak iskry po ściernisku.

Bo człowiek nie jest powołany do mieszkania, ale do wędrowania. Dopiero w Domu Ojca jest mieszkań wiele, dla każdego wystarczy. A póki co „zawsze lepsze będzie to, co jest w ruchu, niż to, co w spoczynku; (…) znieruchomiałe musi ulec rozpadowi, degeneracji i obrócić się w perzynę, ruchome zaś – będzie trwało nawet wiecznie – żeby tak skończyć Tokarczukowymi „Biegunami”, od których zaczęliśmy. Amen.

[Obrazek „De marskramer” czyli „Wdrowiec”, „Pielgrzym” albo „Syn Marnotrawny” uczynił Hieronim Bosch pod sam koniec XV wieku]