Tabernakulum w leszczyńskim kościele.

Tiara i chleb

Papież Paweł VI zdjął czapkę z głowy, żeby głodni mieli chleb.

Przez wieki inauguracji pontyfikatu towarzyszył obrzęd koronacji. Na głowę nowo wybranego papieża wkładano tiarę – wysoki czepiec ozdobiony trzema koronami – znak, że papież jako następca Chrystusa ma duchową władzę nad królami i książętami, nad Kościołem i nad całym światem. Ostatnim, który poddał się temu rytuałowi był Paweł VI. Nie może tak być, że ludzie głodują, a papież w koronie paraduje – stwierdził wkrótce po anachronicznej ceremonii i oddał tiarę papieską, żeby ją kto na chleb dla ubogich zamienił. Klejnot podjęli Amerykanie. Obwożono papieską tiarę z trzema koronami po całych Stanach Zjednoczonych i zbierano pieniądze na pomoc żywnościową. Plotka głosi, że akcja zamknęła się kwotą 1,3 miliarda dolarów. Podobnie jak zaraz po I wojnie światowej i radzieckiej rewolucji Watykan kupował zboże dla Rosji, za co w zamian zażądał ciała świętego Andrzeja Boboli, sześćdziesiąt lat temu tony pszenicy i ryżu zasiliły nędzne spiżarnie Afryki i Indii.

Tiara zamienia się w chleb – tabernakulum.

Tiarę Pawła VI ogląda się dziś w muzeum w Waszyngtonie. A jej ślad można zobaczyć w kościele Chrystusa Króla w Bielsku-Białej Leszczynach. W głównym ołtarzu jest tutaj krzyż. Na krzyżu Chrystus w cierniowej koronie. A pod krzyżem korona Chrystusa Króla wzorowana na tiarze Pawła VI. Chrystus Król zdjął tiarę. Jemu wystarczy korona cierniowa. Tiarę zamieniono w Chleb: ślusarz wyciął otwór, wstawił drzwiczki i zrobił tabernakulum, gdzie przechowuje się Ciało Pańskie. Kiedy przychodzi czas Komunii świętej, otwiera się Chrystusową tiarę i dobywa Chleb Aniołów, żeby nakarmić złaknionych.

Na leszczyńskie tabernakulum nałożono dwie korony – z promieniami niemal identycznymi, jak w tiarze Pawła VI. Trzecia korona – bez promieni, za to z cierni – jest na ścianie za tabernakulum. Wygląda jak cień z głowy Ukrzyżowanego powyżej.

Tiara papieża Pawła VI.

Korony są trzy nie ze względu na papieskie tradycje. Ale z tego powodu, iż królem można zostać na trzy sposoby. Najpierw przez dziedziczenie – Jezusa tytułują „Synem Dawida”, pochodzi z tego samego, co ów sławny władca pokolenia i Judy i jak on urodził się w Betlejem. Następnie przez mianowanie albo wybór – Mędrcy ze Wschodu widzą gwiazdę Jezusa-Króla, królem chcą Go obwołać cudownie nakarmieni na pustkowiu, na krzyżu widnieje zapis „winy” – Król Żydowski, a sam Jezus wielokrotnie mówi o swoim królestwie. Wreszcie królestwo zdobywa się przez podbój. Jezus dokonał go nie mieczem albo czołgiem, lecz krzyżem, koroną cierniową, włócznią co przebiła bok i gwoźdźmi, biczami spadającymi na ciało, chustą ocierającą twarz. Te wszystkie artefakty tradycja chrześcijańska nazywa „arma Christi” – uzbrojenie Chrystusa. To oręż, którym pokonał śmierć. Dlatego mówi, że Jego królestwo nie jest stąd.

Opowiadam o tiarze Pawła VI i tabernakulum w Bielsku-Białej Leszczynach tutejszym parafianom w stulecie ustanowienie święta Chrystusa Króla. Dokonał tego Pius XI na zakończenie Roku Jubileuszowego 1925. Tymczasem na jego rozpoczęcie pierwszą kaplicę na Leszczynach poświęcił arcybiskup krakowski Adam Książę Sapieha.