27 listopada minęło 195 lat od objawienia Cudownego Medalika.
Jestem pokoleniem dzieci z kluczem na szyi. Wychodziliśmy do szkoły i wracali z niej gdy rodzice byli już w pracy albo jeszcze z niej nie wrócili. Dostawaliśmy więc klucze do domu albo mieszkania. Żeby klucza nie zgubić, nie zapomnieć, nie zapodziać najpewniej było przymocować go do wstążki albo tasiemki i nosić na szyi. wracało się do domu i klucz zawsze był na swoim miejscu. Nie trzeba było nerwowo szukać po tornistrze czy kieszeniach.
Po co nam medalik? Nie jest talizmanem. Nazywają go cudownym. Ale noszenie go nie chroni magicznie od niebezpieczeństw, nie zwalnia z obowiązku mycia rąk przed posiłkiem, nie pozwala bez szwanku przechodzić na czerwonym świetle. Medalik jest kluczem na szyi. Kluczem do mieszkania, do Ojczyzny, która jest w niebie.
27 listopada minęło 195 lat od objawienia Cudownego Medalika -w Kaplicy domu sióstr Szarytek przy paryskiej Rue du Bac – Drodze do Brodu ma Sekwanie, dawnym Canino.
