Wniebowzięcie, to dzień otwarty Nieba.
Wystarczy wsłuchać się w początek wybrzmiałego dziś w kościele pierwszego czytania z Apokalipsy: Świątynia Boga w niebie się otwarła i Arka Jego Przymierza ukazała się w Jego świątyni (Ap 11,19). Co to oznacza?
W Litanii Loretańskiej wołamy: „Arko Przymierza – módl się za nami!”. Czym była owa Arka? Skrzynią z drewna akacjowego, wyłożoną dla ochrony przed zepsuciem złotą blachą. Skrzynia miała wymiary 60x60x140 centymetrów, pokrywę z postaciami pochylonych nad nią Cherubów i cztery pierścienie po bokach, przez które przekładano drążki, by móc nieść Arkę na ramionach, jak feretron albo nosze.
Zawartość Arki stanowiły kamienne tablice, na których wypisane było 10 Słów – Dekalog oraz naczynie manny, którą Najwyższy żywił Izraelitów podczas wędrówki przez pustynię jak również laskę Aarona, która była znakiem służby kapłańskiej Aarona, brata Mojżeszowego.
W Ziemi Obiecanej Arka przebywała zrazu na prowincji. Dopiero Dawid sprowadził ją do stolicy – do Jerozolimy – w rozśpiewanej procesji. On sam szedł przed Arką tańcząc z radości.
Co Maryja ma wspólnego z Arką? Wszystko. Ona jest kobietą (symbol drewna akacjowego) zachowaną od zepsucia grzechem przez Łaskę Najwyższego, która Ją wypełnia (symbol złota nałożonego na drewno). Nosi we wnętrzu już nie kamienne tablice z Dziesięciorgiem Słów, ale Jedno Słowo, które stało się Ciałem. Nosi we wnętrzu nie miskę manny, ale Ciało tego, który da je Nowemu Izraelowi jako Mannę z Nieba na pokarm Eucharystyczny. Nosi w sobie już nie laskę Aarona, ale zapowiedź krzyża, który wskaże na Jezusa jako Kapłana składającego ofiarę nie z kozłów i cielców, ale z Siebie samego – a Ona obok tego krzyża stać będzie.
Jak Dawid Arkę, tak Jezus – Syn Dawida – w swej Opatrzności sprowadza Maryję w odczytywanej dziś scenie Nawiedzenia do domu Zachariasza i Elżbiety – rodziców Jana Chrzciciela. Dawid pyta: kim jestem, że Arka Pana przychodzi do mnie? (2 Sm 6,9) a Elżbieta się dziwi: skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? (Łk 1,43). Jak Dawid tańczył przed Arką, tak dziecię porusza się z radości w łonie Elżbiety. Jak Arka sprowadzana do Jerozolimy pozostawała w domu Obed-Edoma przez trzy miesiące (2 Sm 6,11), przez trzy miesiące Maryja pozostaje w domu Elżbiety.
To wszystko jest zapowiedzią Wniebowzięcia – jak Arka do Jerozolimy i Maryja onegdaj do domu Zachariasza i Elżbiety zostaje wprowadzona do Świątynie w Niebie – dzisiaj świętowanego Wniebowzięcia: Świątynia Boga w niebie się otwarła i Arka Jego Przymierza ukazała się w Jego świątyni.
Nie ja wymyśliłem to porównanie. Pojawia się ono półtora tysiąca lat temu u wielkich teologów – Ojców Kościoła i stamtąd wzięte powtarzane jest w Litanii Loretańskiej. Jedyne, co mi wpadło do głowy, to samo otwarcie drzwi. Tłumaczyłem dziś wiernym w kościele tak: w upalne dni otwieramy drzwi na przestrzał, żeby zrobić choć niewielki przeciąg. Drzwi mają tendencję do zamykania. Blokujemy je metalowymi podpórkami albo – jak w zakrystii – drewnianym klinem. Jego rolę pełni dzisiejsze święto: klina w bramie nieba. To właśnie zostało po Maryi – nie żadne relikwie, szczątki, koście, czaszki, piszczele, włosy, ubrania czy inne „świętości”. Zostały niedomknięte drzwi, żebyśmy przechodząc obok święta Wniebowzięcia mogli sobie rzucić okiem do środka Nieba. W tym kontekście okazuje się, że ciekawość nie będzie pierwszym stopniem do piekła, lecz wprost przeciwnie.
Foto z sieci: monstrancja Maryja – Arka Przymierza z sanktuarium św. Stanisława Kostki w Chicago. Jest w tej monstrancji wszystko, jak opisałem powyżej. Amen.
