Maryja… umarła?

Czy można się pokłócić z Papieżem o Matkę Boską?

Przez grzech śmierć weszła na świat (Rz 5,12). Maryja zaś obdarowana jest łaską Niepokalanego Poczęcia, wolności od grzechu. Czy zatem w przypadku Maryi można mówić o śmierci? A jej Wniebowzięcie utożsamiać ze Zmartwychwstaniem?

Samo orzeczenie dogmatyczne Piusa XII o Wniebowzięciu brzmi: „ogłaszamy, wyjaśniamy i określamy, jako dogmat przez Boga objawiony, ŻE Niepokalana Bogurodzica zawsze Dziewica Maryja, po ZAKOŃCZENIU BIEGU ŻYCIA ZIEMSKIEGO, została z ciałęm i duszą wzięta do niebieskiej chwały”. Konstytucja Apostolska Munificentissimus Deus, określająca dogmat o Wniebowzięciu NMP z 1 listopada 1950 dwukrotnie wspomina o „zaśnięciu”, raz o „przejściu”. Pojęcie „zmartwychwstania” pojawia się także dwukrotnie – raz w odniesieniu do Chrystusa i raz – co do nas. Pojęcia „śmierci”, jak również określenie „umarła” nie pojawia się w Konstytucji Apostolskiej ani raz. Jest tylko „zakończenie biegu ziemskiego życia”, bez uszczegółowienia, w jaki sposób miało ono przebiegać. Orzeczenie Piusa XII nie zawiera zatem opinii na temat „śmierci” Maryi.

Ku zadziwieniu świata mariologicznego, podczas katechezy wygłoszonej na audiencji generalnej w środę 25 czerwca 1997 roku Jan Paweł II jako pierwszy w historii Kościoła Papież stwierdził, że Matka Boża… umarła: „skoro umarł Chrystus, trudno byłoby zaprzeczać śmierci Jego Matki” – mówi. I przytacza fragmenty katechez Jana Damasceńskiego, Jakuba z Sarug czy Modesta z Jerozolimy, jak również zdanie św. Franciszka Salezego o umieraniu „w miłości i z miłości”: Matka Boska umarła z miłości do swego Syna Jezusa.

Rozpętała się po tej katechezie spora teologiczna dyskusja. Jednak orzeczenie dogmatyczne stoi wyżej od zwykłego nauczania podczas cotygodniowej katechezy nawet przez najbardziej ukochanego Papieża. Ostatecznie sprawę obrócono poniekąd w „żart” tłumacząc, że Papież pochodzi z Polski, gdzie żywa jest tradycja kalwaryjskich celebracji funeralnych śmierci i pogrzebu Matki Boskiej. Kwestii śmierci Matki Boskiej ostatecznie dano spokój, przyjmując przemówienie Papieża jako głos w dyskusji nad Tajemnicą, a nie ostateczne rozstrzygnięcie o charakterze dogmatycznym.