Skąd się wzięła pustynia?
Kiedy Najwyższy uczynił człowieka, przykazał mu miłość. Ale człowiek nie posłuchał. Zamiast w miłości, znalazł upodobanie w krzywdzie. Więc Najwyższy go ostrzegł: ile razy kogoś skrzywdzisz, spadnie na ziemię ziarenko piasku. Czym jest ziarenko piasku? Człowiek się tym zupełnie nie przejął. I krzywdził na lewo i prawo. Aż ziaren piasku uzbierało się tak wiele, że przykryły potoki i łąki, zagajniki i lasy. Pustynia z krzywdy się wzięła. Czasem można ulec mirażowi, może się komuś wydawać, że widzi życie. Idzie w tę stronę. I okazuje się, że to tylko piach. Czasem można skrzywdzić pod pozorami życzliwości. Ale są też na pustyni prawdziwe oazy z życiodajną wodą i świeżą roślinnością, dzięki którym pustynia nie objęła jeszcze całego świata, bez końca.
Tak zacząłem dzisiaj dialog z Leszkiem na ambonie. A on zaraz wyciągnął z zanadrza Miłosza: „Który skrzywdziłeś człowieka prostego / Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając (…), Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta / Możesz go zabić – narodzi się nowy. / Spisane będą czyny i rozmowy. / Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy / I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta”.
A kiedy go spytałem, co znaczy skrzywdzić, odpowiedział: rozbić porządek świata, w jakim żyje człowiek. I zaraz za sprawą naszej organistki Paulinki na ekranie pojawił się obraz Hieronima Boscha „Szarlatan”. Za stołem stoi tytułowy bohater, prezentując sztuczki z kostkami do gry i kubkami. Pochłoniętego jego zręcznością widza otacza zgraja, udająca przypadkowych gapiów, a faktycznie zapewne pozostających w zmowie z szarlatanem. Jeden z nich wyciąga nieszczęśnikowi sakiewkę. Kiedy widz nieświadomy tego, co się stało, pójdzie sobie i poniewczasie odkryje swoją krzywdę, ci już podzielą łup między sobą.
Doszliśmy w ten sposób do tego, skąd Najwyższy brał ziarenka, które uzbierały się w pustynię: z ludzi rozbitych krzywdą. Wygląda na to, że miłość, która stanowi treść największego przykazania, nie jest tylko stanem emocji i uczuć, ale całokształtem troskliwości i ostrożności, na jakie człowiek powinien się zdobyć w obliczu kruchości człowieka.
Ja jeszcze napomknąłem o deszczu co spływa niczym łzy gwiazd, nucąc piosenkę o tym, jak „fragile we are” – kruchymi jesteśmy. Leszek zaś domknął temat Ludwiczkiem Fauerbachem, który – choć uchodzi za ojca ateizmu – twierdził, iż ludzie powinni się kochać jak bogowie. Kochać – to znaczy wzajemnie pamiętać o swojej kruchości i starać się nikogo nie rozbić – odpowiedziałem na to, dla równowagi buszując w literaturze Stepena Kinga. Ale tego cytatu tutaj nie przytoczę. Proszę poczekać na „post na poniedziałek”.
[Obrazek: „Szarlatan” Hieronima Boscha, o którym dziś z Leszkiem rozmawialiśmy na kazaniu do Ewangelii o największym przykazaniu – miłości]
