Na kazaniu w Ostrej Bramie mówiłem dziś, że serce potrzebuje rąk.
Biblia jest księgą wyjątkową. Tu czyta się nie tylko litery ale też odstępy między słowami i wierszami. Litery mówią: „nie zostawię was sierotami” (J 14,18). A spomiędzy litery wyłania się postać Matki.

Biała Madonna – mówią o Ostrobramskiej, w odróżnieniu od Czarnej – Jasnogórskiej. Biała Madonna ręce skrzyżowane na sercu. Ten gest ma potrójne znaczenie. Najpierw mówi: jestem Służebnicą Pana, gotową zostać Matką Słowa, któremu na imię Miłosierdzie. Dalej: daje sygnał, że jest gotowa każdego przytulić – jak Matka – do serca, by nie czuł się osieroconym.

Po trzecie wreszcie pokazuje, że ręce i serce nawzajem się potrzebują. Można używać samego serca, czuć i deklarować miłość i jednocześnie trzymać ręce bezużytecznie w kieszeniach. To tylko czcza gadanina. Można cos zrobić, ale na odczepnego, z przymusu i bez serca. To tylko przykry obowiązek.

Żeby uprawiać miłosierdzie, serce potrzebuje rąk a ręce serca. Tego nauczyliśmy się dziś w Ostrej Bramie u Białej Madonny.

