Łuk Triumfalny

„Paryż to miasto, gdzie najłatwiej spędzić czas nic nie robiąc”.

Nie zliczę ile razy przejeżdżałem wzdłuż pagórkowatych błoni między Sławkowem a Brnem w południowych Morawach – w miejscu, gdzie w bitwie pod Austerlitz zwycięstwo odniósł Napoleon Bonaparte. Dziś obszedłem dookoła Łuk Triumfalny, który Korsykanin kazał wznieść na upamiętnienie owej wiktorii.

Prace się wlokły i zamiast trzy lata zajęły trzy dekady. Napoleon doczekał uwieńczenia dzieła ale w trumnie, którą na cztery dni złożono pod łukiem, w drodze ze Świętej Heleny, na której żyć przestał na skutek raka żołądka, wywołanego niedobrowolnym spożywaniem arszeniku.

Łuk ma 50 metrów wysokości, prawie tak samo jest szeroki, a połowę tego stanowi jego głębokość / „grubość”. Na kamiennych filarach wykuto nazwy zwycięskich bitew i znamienitych wodzów w liczbie 660, wśród których – w południowej części łuku – jest Dombrowsky od hymnu, Zayonschek od wypraw na Egipt i Moskwę oraz spokrewniony z bielskimi Sułkowskimi adiutant Bonapartego Józef „Sulkosky” – jak go tutaj pięknie zapisano ze słuchu.

Zielone, z czasem więdnące łuki triumfalne budowali już Rzymianie, urządzając na cześć zwycieskich żołnierzy i wodzów „adventusy” – wypełnione śpiewem i tańcem uroczyste „wkroczenia” do stolicy. Owe bramy miały kształt łuku, gdyż ten uosabiał siłę: w architekturze łuki – wynalazek Rzymian – są w stanie udźwignąć znacznie większy ciężar niż prosta poprzeczka. Stąd łukowaty kształt przęsła mostów i akweduktów.

Paryski Łuk Triumfalny jest najczęściej spotykanym motywem na francuskich znaczkach pocztowych. Pojawia sie także na w tytule powieści Ericha M. Remarque’a. Na jej kartach znaleźć można stwierdzenie, iż „Paryż to miasto, gdzie najłatwiej spędzić czas nic nie robiąc”. Jutro spróbuję pójść na taką właśnie łatwiznę.