Spotkanie dzisiaj w bibliotece. Opowiadam o biblijnych miarach czasu.
Jesteśmy przy tygodniu: sześciu dniach pracy i szabacie. Streszczam opis stworzenia w Genesis. Mówię, że Najwyższy powołuje do życia byty coraz bardziej „zaawansowane”: rośliny, ryby, ptaki, reszta zwierząt, mężczyzna i na samym końcu, na podsumowanie… tadam! – kobieta.
Onegdaj w pewnym gronie mówiłem to samo, o coraz doskonalszych dziełach. Więc jeśli chodzi o kobietę, którą Najwyższy budzi do życia na samym końcu – pytam słuchaczy – to co wy na to, panowie? A jeden z nich odpowiada: no cóż, widać już zmęczenie…
