Niebo otwarte

…całością wszechrzeczy kieruje błyskawica, a jej ogień obdarzony rozumem jest początkiem wszystkiego.

Zacząłem od historii kogoś, kto był tak dobry i pobożny, że po śmierci poszedł prosto do nieba. Ale mu tu strasznie zimno było z powodu przeciągów. Bo co rusz ktoś umierał, przychodził tutaj, drzwi trzeba było otworzyć. Aż święty Piotr załatwił mu miejscówkę w piekle: bez żadnych kar i mąk, chodziło tylko o ciepło. Po dwóch tygodniach Piotr postanowił sprawdzić, jak się ma pobożny zmarzluch. Uchylił wrota piekieł, zagląda do środka i słyszy znajomy głos: kto tam znowu drzwi nie zamknął i zimno wpuszcza?!

I w ten sposób namówiłem Leszka, żebyśmy porozmawiali o otwartym niebie. Ujrzycie niebo otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego – mówi Jezus do Natanaela. Otwarte niebo widzi kamienowany Szczepan i Jan w swojej Apokalipsie.

Leszek połknął bakcyla. Z piątego wieku przed Chrystusem wyciąga Heraklita, który twierdzi, że całością wszechrzeczy kieruje błyskawica, a jej ogień obdarzony rozumem jest początkiem wszystkiego. Kiedy błyskawica otwiera niebo, przenika nas strach, bo wolimy, gdy – jak śpiewa Turnau Grzegorz – naprawdę nie dzieje się nic i nie stanie się nic aż do końca.

Wchodzę w słowo i proponuje obecnym rozejrzeć się po kościele. Tutaj też niebo otwiera się czasem całe, a innym razem tylko okna, drzwi. Po całości niebo otwiera się w sklepieniu. W naszym kościele na przecięciu nawy i transeptu jest taka niby kopuła: krągła wklęsłość, ale nie uwieńczona „latarnią” – wieżyczką z oknami, wpuszczającymi światło słone. Mimo wszystko wygląda ta wklęsłość, jak usta Boga – otwarte niebo nad nami. Obrazy w ołtarzach, to otwarte okna nieba. W jednym stoi na przykład Matka Boska z dzieciątkiem. Macha do nas i mówi: „zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Skąd wiadomo, że to okno niebiańskie? Bo tło jest złote, czyli w boskim kolorze. I jeszcze są drzwi nieba: tabernakulum. Kiedyś z otwartego nieba spadała manna. Ludzie jedli ją i poumierali. A teraz przed te drzwi wyjmuje się Chleb Aniołów – Ciało, które jeśli ktoś je spożywa, będzie żył na wieki.

Leszek uzupełnia, że niebo otwiera się w naszym kościele jak w dzisiejszej Ewangelii o Chrzcie Pańskim – zawsze podczas chrztu. I w minionym roku szału nie było. Niebo otwarło się tylko osiem razy. Tyle dzieci przyniesiono do chrzcielnicy.

A ja pocieszam na koniec, że w każdym domu może otworzyć się niebo. Kiedy stało się to nad Jordanem, dał się słyszeć głos: to jest mój Syn umiłowany! Jaki piękny komplement. A nie „po co żeś lazł do tej mętnej wody? Wychodź bo się przeziębisz! I ubranie całe do prania znów!” Więc w naszym domu też otwiera się niebo, ile razy powiesz komuś: „dobrze, że jesteś”, „kocham cię”, „przepraszam”, „dziękuję”, „proszę”. Bo kiedy się komuś mów „ty dziadu”, „głupku”, „mam cię dość” albo coś jeszcze gorszego, otwierają się wrota piekieł. I słychać stamtąd znajomy głos: kto tam znowu drzwi nie zamknął i zimno wpuszcza?!