Jakiś czas temu pisałem o pomanderce – zapachowym wisiorku na wizerunku Matki Bożej Fatimskiej. Wypada zatem dorzucić jeszcze kilka słów w kwestii kolejnej ozdoby: gwiazdy.
Kiedy na początku lat 20. ubiegłego wieku Jose Thedim rzeźbił na klęczkach drewnianą figurę Madonny – pod dyktando jedynej żyjącej wizjonerki Łucji – zgodnie z jej wskazówkami umieścił na dole płaszcza, u stóp Maryi, gwiazdę, która wkrótce po publicznej prezentacji stała się obiektem agresywnej krytyki. Powodem tego była liczba gwieździstych ramion: pięć!
Toż to symbol masoński – zaczęto się oburzać, stawiając Thedimowi zarzuty od ignorancji po herezję, bezbożność i ateizm. Sprawa zaszła tak daleko, że w kopiach figury wkrótce pojawiła się gwiazdka sześcioramienna. Ale też było źle, bo to przecież Gwiazda Dawida. Więc promieni przymnożono i sam widziałem nieraz Panią Fatimską z gwiazdą nawet ośmio- i dziewięcioramienną. Słusznie, byle dalej od wstrętnej pięcioramienności. A jak sprawa wygląda faktycznie?
Sprawa oparła się o autora i siostrę Łucję. Podczas z jednej z konferencji na temat objawień w Fatimie zapytaną siostrę, co oznacza owca gwiazda. Łucja odpowiedziała, że widziała ją taką (właśnie pięcioramienną) na dole płaszcza Madonny, ilekroć ta ukazywała się dzieciom w Fatimie i miała symbolizować pragnienie Maryi, by jej wezwanie do pokuty i pokoju dotarło na cały świat, na każdy z pięciu kontynentów, które oznaczają promienie gwiazdy. Ledwie to powiedziała, ktoś na sali zarechotał, że kontynentów jest… sześć. – Nie wydaje mi się, by Matka Najświętsza przyszła do Fatimy i chciała nawracać pingwiny – odpowiedziała bezzwłocznie siostra Łucja.

Wiem, że współcześnie uczy się dzieci, iż kontynentów jest siedem. Sto lat temu Europę i Azję traktowano wspólnie, jako Eurazję – wyjaśniam. Zresztą w momencie objawień dzieci nie grzeszyły nadmiarem wiedzy – pamiętajmy o ówczesnym stanie, a właściwie braku edukacji. Nawet gdy Matka Boska mówiła o nawróceniu Rosji, pastuszkowie z Fatimy byli przekonani, że chodzi o mieszkankę wioski imieniem Rosa – Rosja(?), o której wieść niosła, iż jej obyczaje nie należą do najcięższych.
Owszem, pięcioramienna gwiazda może być postrzegana jak znak sił wrogich, stanowiąc symbol masonerii i znak rozpoznawczy Rosji Sowieckiej, która w czasie pracy Thedima budziła się do życia. Ale gdy mnie ktoś czasem pyta w podobnym tonie, co robi masońska albo i sowiecka gwiazda na fatimskim wizerunku Maryi, odpowiadam krótko i – mam nadzieję – znacząco: leży u jej stóp. Przecież każdy widzi, że nie w sercu ani na głowie tylko u stóp właśnie. I tak spełnia się biblijne proroctwo Izajasza: I pójdą do ciebie z pokłonem synowie twoich ciemięzców, i padną do twoich stóp wszyscy, co tobą wzgardzili (Iz 60,14).
Przy okazji: każdy wizerunek święty – a obraz czy figura Maryi w jakiś szczególny sposób – jest kartką wyjętą z Księgi Słowa Bożego. Tylko trzeba umieć czytać. I chyba lepiej poświęcić czas na zdobywanie tej umiejętności, niż na odżywające co pewien czas jałowe spory o to, ile ramion powinna mieć gwiazdka na jakim obrazku czy medaliku.
