Wisiorek Matki Boskiej

Kiedy Michał Anioł Portugalii wyrzeźbił figurę Maryi, siostra Łucja zauważyła, że brakuje jej tylko niewielkiej kuli na łańcuszku, zawieszonym na szyi. Jaką tajemnicę kryje ta historia?

Podobnie jak wcześniej w Lourdes, również niedługo po objawieniach w Fatimie rozpoczęły się starania o utrwalenie postaci Matki Boskiej – takiej, jaka ukazała się dzieciom: Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi. Do wykonania wizerunku wybrano Jose Thedima – artystę łączącego głęboką wiarę z talentem i pracowitością. Nie tylko dobywał postaci z drewna i kamienia, ale też potrafił tchnąć w nie bogactwo ducha. Z tego powodu nazywano go Michałem Aniołem Portugalii. Zresztą o Josephie Fabishu, który wykonał figurę Madonny w Lourdes mówiono podobnie: że nawet kiedy rzeźbi starogreckie boginie i muzy, wyglądają one jak katolickie święte.

Thedim zaczął od wykonania modelu przyszłej figury fatimskiej. Pracował pod dyktando Łucji – pozostała dwójka małych wizjonerów już nie żyła. Syn Thedima wspomniał później, że ojciec pracował… na kolanach. Pierwsza próba była taka sobie. Następny model był już znacznie bliższy wskazówkom Łucji. Brakowało jedynie dwóch elementów: gwiazdy u stóp i kuli na łańcuszku. Thedim uzupełnił brakujące elementy. W 1920 roku – dziesięć lat przed oficjalnym uznaniem objawień w Fatimie – figura była gotowa. Przedstawiała Matkę Boską w takiej pozie, w jakiej ukazała się dzieciom 13 czerwca 1917 roku: z rękami wyciągniętymi w geście zaproszenia i błogosławieństwa. Wizerunek Madonny ze złożonymi dłońmi – najbardziej rozpoznawalny dzisiaj – Thedim wykona dopiero na trzydziestolecie objawień, w roku 1946.

Jose Thedim odsłania pierwszą figurę Matki Boskiej z Fatimy, Tak widziały Ją dzieci 13 czerwca 1917 roku. W 1946 roku powstanie wizerunek Madonny ze złożonymi dłońmi.

O gwiazdce u stóp Madonny Fatimskiej napiszę przy najbliższej okazji. Tymczasem zwróćmy uwagę na ową kulę na łańcuszku. Łucja zdziwionemu nieco artyście wyjaśniła, że to symbol kuli ziemskiej. Umieszczony na piersi Maryi oznacza Jej serdeczną troskę o cały świat. Podobny znak kuli-globu w rękach Matki Boskiej jest obecny podczas objawienia Cudownego Medalika Katarzyny Laboure na Rue du Bac w Paryżu. Ale fatimska kula na łańcuchu przywodzi na myśl jeszcze jedno, ważne skojarzenie – z… pomanderą.

To swego czasu istotny element stroju zwłaszcza niewieściego, spopularyzowany od czasu wypraw krzyżowych. Pomandera była małym naczyńkiem, zawierającym wonności: mirrę, kadzidło, żywicę, zioła, zresztą – jakiekolwiek bądź substancje aromatyczne. Sama nazwa pochodzi z francuskiego – „pomme d’ambre” (jabłko z ambrą) lub łaciny – „pomum pro odore” (jabłuszko zapachowe). U nas nazywano ją także balsamką albo banieczką. Gloger w „Encyklopedii staropolskiej” wspomina, że balsamkę nosiła w na piersi każda szanująca się szlachcianka i nie stronił od niej nawet zniewieściały król Stanisław August Poniatowski.

Pomandera na piersi Madonny – symbol świata, ale także Niepokalanego Poczęcia.

Pomandera była czymś w rodzaju ówczesnej… szczepionki. Ludzie onegdaj, zwłaszcza w większych skupiskach, żyli w smrodzie ogromnym. Z braku służb komunalnych ulice zalegały odchody zwierząt, resztki jedzenia, odpadki i pozostałości po uboju. Po zmroku z okien wylewano do ulicznych rynsztoków zawartość nocników. Sterty obornika piętrzyły się przed oknami kamienic, na zapleczu których hodowano drób i trzodę. Kto oglądał choćby pierwsze sceny ekranizacji „Pachnidła”, zapewne wie, co mam na myśli. Epidemia wisiała na włosku. Teorie miazmatyczne kojarzyły wszelkie choroby z zepsutym, smrodliwym powietrzem. Balsamka miała przed nimi chronić. Podnoszona do nosa, gdy tylko człowiek wszedł w mocniej zaśmierdziały zaułek, była filtrem i odkażaczem.

W przypadku wizerunku fatimskiego balsamka na piersi Madonny jest znakiem jej zachowania od skażenia grzechem. Może więc być wizytówką Matki Boskiej: jestem Niepokalane Poczęcie. Jest to o tyle intrygujące, że moda na balsamki wygasła w XVIII wieku. Przyczyniły się do tego pierwsze kroki medycyny, zrazu bardzo nieśmiało raczkującej w stronę higieny, a także wynalazek perfum w małych flakonikach. Dziwnym trafem moda na balsamki odżyła na krótko w latach 20. ubiegłego wieku – w sam raz po objawieniach w Fatimie. A dziś? Z tego, co słyszałem pomanderą nazywa się kulisty bukiet, z jakim pani młoda – zdarza się – idzie do ślubu, na znak szczęścia i zachowania miłości od zepsucia. Piękny symbol, trzeba przyznać.