Nieobojętny

Dlaczego Józef miał zamiar po cichu porzucić Maryję, nim Najwyższy objawił mu tajemnicę Wcielenia Słowa? Ponieważ był sprawiedliwy.

„Sprawiedliwy”, to hebrajski „cadyk”, grecki „dikaion” lub łaciński „iustus”. W całej biblii słowo „sprawiedliwość”, „sprawiedliwy”, „usprawiedliwienie” pojawia się około 700 razy. Jakie jest jego znaczenie?

1. Najpierw takie, jak intuicyjnie nam się wydaje. Biblijny „sprawiedliwy”, to człowiek prawy, prawdomówny, przestrzegający prawa, dotrzymujący słowa, punktualny, słowny i uczciwy.

2. W następnej kolejności sprawiedliwość oznacza… miłosierdzie. To zaskakujące, ponieważ zwykliśmy je sobie przeciwstawiać: że oto Bóg sprawiedliwie powinien mnie ukarać za grzech, jednak miłosiernie mi przebacza. To stereotyp. W hebrajskim „cadyk” – to sprawiedliwy a pokrewna z nim „cedaka” oznacza obowiązek troski o ubogich w myśl zasady, iż nikt nie ma tak mało, żeby nie mógł podzielić się z kimś, kto ma jeszcze mniej.

3. Wreszcie sprawiedliwość oznacza w Biblii głęboką relację, zażyłość, bliskość. W odniesieniu do Boga, to coś więcej, niż tylko pobożność, religijność, odmawianie modlitw, zachowywanie postów. Jezus często gani powyższe praktyki, jeśli nie towarzyszy im zażyłość, zaufanie i zawierzenie. W jednej z przypowieści mówi, że „usprawiedliwiony” odszedł wyznający grzechy celnik, nie zaś chełpiący się pobożnością faryzeusz. W odniesieniu do ludzi sprawiedliwość oznacza bliskość, afektację, szacunek i miłość, a nawet zakochanie.

W którym z tych znaczeń Józef był człowiekiem sprawiedliwym? Jestem zwolennikiem ocieplenia Józefowego wizerunku. Nieraz słyszałem tłumaczenia, że Józef był wypełniającym przykazania, religijnym i bardzo życzliwym. Ale kiedy dziś przeczytałem znowu, że niech chciał narazić Maryi na „zniesławienie” (w oryginale jest mowa o „wystawianiu na pokaz, na widok publiczny”), pomyślałem sobie, że może nie tylko dlatego, że był pobożnym Żydem, ale ponieważ nie była mu obojętna. On po prostu Ją kochał…

Niewykluczone jednak, iż zrazu nie rozumiał, na czym polega miłość. Prawo nakazywało, by mężczyzna podejrzewający żonę o niewierność oddał sprawę do sądu, obradującego publicznie, w bramie miasta. To był nakaz, obowiązek. Józef wolał stracić przywilej „sprawiedliwego”, nie dopełnić prawa i oddalić Maryję, niż spowodować jej ból i wstyd. Okazało się jednak, iż ustrzec kogoś przed cierpieniem czy wstydem, to jeszcze za mało na miłość. „Kochać”, to znaczy „wziąć do siebie”. To szczególne „cedaka” – podzielenie się wszystkim, całym życiem. Taka jest historia Józefa nieobojętnego.

[foto z sieci]