Rozrzutna wdowa

Oskarżono ją przed mężem, że trwoni majątek rozdając pieniądze biedakom i wynosząc z zamkowej spiżarni jadło dla nich.

Przyłapana gdy próbowała się znowu wymknąć z zamku, tłumaczyła, że niesie do kościoła kwiaty na ołtarz, choć w zapasce miała chleb żebrakom. Gdy kazano jej pokazać, co ma w zawiniątku, okazało się, że fartuszek pełen jest żywych róż, choć to był listopad i nie czas na świeże kwiaty.

To właśnie Elżbieta Węgierska jest bohaterką legendy o chlebie zamienionym w róże. Taką samą opowiadają o Izabeli Portugalskiej, córce siostrzenicy Elżbiety.

Elżbieta pościła wiele nie tylko żeby się umartwić ale i z tego powodu, by przypadkiem nie skonsumować pokarmów zabranych poddanym jako niesprawiedliwe daniny. Dlaczego nie zajęła się kwestią słuszności danin – nie wiadomo. Zapewne takie były czasy i obyczaje: władcy nikt nie pytał i nie było sprawy.

Wcześnie owdowiała, gdyż małżonek – ten od niesprawiedliwych danin – zginął był w wyprawie krzyżowej. Wiele wycierpiała od samej rodziny – nie wiadomo: rozsądnej i pragmatycznej czy tylko chciwej władzy i pieniędzy. Dysponowała mimo wszystko taką ilością środków pieniężnych, że zdołała ufundować szpital pod wezwaniem świeżo kanonizowanego świętego Franciszka. Opiekując się chorymi zaraziła się, zapewne jakąś chrobą zakaźną. Umarła tuż przed północą 17 listopada 1231 roku, przeżywszy ledwie 24 lata – w godzinie – jak to ujęła w ostatnich słowach – gdy Najświętsza Panienka Syna rodziła.

Ponieważ przy jej grobie zaczęły się dziać cuda, zwłaszcza uzdrowienia, cztery lata po śmierci została ogłoszona świętą. Za patronkę obrali ją sobie Krzyżacy. Jej imię nosiła także małżonka Franciszka Józefa I cesarzowa Sissi – po jej dramatycznej śmierci zbudowano kościół świętej Elżbieta w Jaworznie oraz we Lwowie (staraniem świętego Bilczewskiego, według projektu Talowskiego).

Łaskami słynący, złoty grobowiec świetej Elżbiety jest w Marburgu. W XVI wieku Filip I Łaskawy – polityczny lider Reformacji i zarazem… potomek – w kolejnym pokoleniu – świętej Elżbiety – w akcie religijnego zacietrzewienia otworzył grobowiec prapra…babci i rozrzucił jej prochy. Marburgski kościół Elizabethkirche jest od tego czasu świątynią protestancką. Tyle, że katolikom pozwalają pomodlić się w grobowej kaplicy świętej Rozrzutnej Wdowy.

[Obrazek namalował Karl Braas]