Moje skojarzenia z 11 listopada są sportowe.
Słyszymy w wiadomościach i komentarzach dotyczących zmagań w piłce ręcznej o grze szczypiornistek i sukcesach szczypiornistów. To określenie ściśle wiąże się z ostatnim etapem drogi do niepodległości. Opowiem tę historię w skrócie i uproszczeniu.
W 1914 roku powstają Legiony – złożona z Polaków formacja wojskowa. Legioniści stają do walki z nadzieją, że przyniesie ona upragnioną wolność. Wraz z działaniami wojennymi pojawiają się coraz bardziej gwałtowne przemiany polityczne. Ich skutkiem jest żądanie, by legioniści złożyli przysięgę lojalności wobec pruskiego kajzera. Legioniści odmawiają. Skutkiem tego jest ich internowanie. Niemcy zamykają polskich żołnierzy w obozie. Nie ma tu tortur czy prześladowań – to jeszcze nie ta wojna. Jest marne żarcie i bezczynność. Ktoś z uwięzionych wpada na pomysł, by czas internowania wypełnić grą-zabawą, która będzie bezkrwawym erzacem walki. Jedni mówią, iż ów anonim przebywał jakiś czas w Danii i stamtąd przywlókł pomysł na rywalizację dwóch siedmioosobowych oddziałów w podawaniu są piłki z rąk do rąk – tak, by umieścić ją w prostokącie bronionym przez przeciwników. Inni twierdzą, że niemieccy strażnicy grali w ten sposób, tylko w liczniejszych, jedenastoosobowych drużynach. W każdym razie sport się przyjął. Jeszcze bez linii autowych i ustalonego czasu gry, bez kozłowania – bo piłka była szmacianką, uformowaną z gałganów i szmat – rodziła się piłka ręczna. I już wtedy podejmowano zmagania międzynarodowe – polsko-niemieckie. Oczywiście nieoficjalne, z wątłymi regułami gry, w warunkach wojennych. Na pierwsze zmagania międzypaństwowe musieliśmy poczekać jeszcze… czterdzieści lat.
Grę, gdy jej zasady już się wykrystalizowały na poziomie międzynarodowym, nazwano – w większości języków – piłką ręczną. Tylko w Polsce równolegle funkcjonują owi szczypiorniści. A to z tego powodu, iż obóz internowania legionistów mieścił się w Szczypiornie – wiosce wówczas nieopodal Kalisza (dziś to część tego miasta). Połączono Szczypiorno z legionistami – i mamy szczypiornistów a także szczypiornistki, zaś piłkę ręczną nazywa się – dziś już rzadziej – szczypiorniakiem. W obozie w Szczypiornie znalazł się między innymi poeta i tłumacz Władysław Broniewski. W Szczypiornie – bynajmniej nie tylko z powodu piłki i Broniewskiego – zaczęła się kształtować legenda legionowa.
