Patron zamążpójścia

Wspominany 13 czerwca święty Antoni w Portugalii nie jest żaden „Padewski” tylko „Lizboński”.

Tutaj się urodził (ochrzczony jako Fernando), wykształcił, odkrył powołanie. Do Padwy trafił przez Afrykę. Pojechał tam na krótko. Zdrowie nie dopisało i musiał wracać. Ale statek wpadł w burzę, przez którą Fernando wylądował na Ziemi Włoskiej i przystał do Franciszkanów, a konkretnie w Padwie, gdzie żywot dopełnił – dlatego mowią „Padewski”.

Antoni niespecjalnie pomaga Portugalczykom szukać… żony albo męża. Na świętego Antoniego – 13 czerwca – kto znajdzie drugą połówkę, bierze w Portugalii ślub. Miasto Lizbona funduje co roku 16 ślubów. Przynajmniej jedno z narzeczonych musi być Lizbończykiem. Pary składają podania. Robi się losowanie. Szczęsliwcy mają sfinansiwane: pierścionki, suknie, garnitury, wieczór panieński i kawalerski, ceremonię kościelną lub świecką, wesele i miodowy miesiąc.

O świętym Antonim pisałem także TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ.

Na świętego Antoniego serwuje się smażone sardynki i pije wino. Po ulicach chodzą roztańczone parady a przed domami dzieci robią ołtarzyki Antoniego i zbierają drobniaki.

Padewski, Lizboński – po co się spierać? My mamy Radecznicę nieopodal Szczebrzeszyna, gdzie swięty Antoni objawił się tkaczowi Szymonowi i do dziś jest jego sanktuarium.

Dyskusje o patronacie Antoniego nie tyle rozstrzyga, co godzi Jan Lechoń, lącząc wątki małżeńskie i poszukiwawcze:

Ty masz wysoko oczy,
Tam, gdzie śpiewa skowronek,
Więc widzisz, gdzie się toczy
Zagubiony pierścionek.
A że trzymasz na ręku
Maleńkiego Chrystusa
Dojrzysz, kto kona w lęku
I skąd czyha pokusa.
Twój brunatny samodział
Widzę: idziesz po niebie.
Popatrz, gdziem się zapodział,
Bo zgubiłem sam siebie.
„Niech się święci chwała Twoja,
Niech się znajdzie zguba moja”.
Amen!

Wyświetl mniej