Chyba trudno o bardziej wymyślny i tajemniczy tytuł. A więc czas na wyjaźnienia.
Do drugiej połowy czternastego wieku Paryżanie żyją w rytmie wyznaczanym przez kościelne dzwony, oznajmiające kolejne godziny. Aż na tronie zasiada Karol V – pierwszy w historii władca, który jako następca tronu nosi tytuł Delfina. Przed Jego Majestatem staje inżynier Henri de Vic. Król powierza mu zadanie zbudowania pierwszego poza wieżą kościelną zegara. Po roku dzieło jest gotowe. Na ścianie Conciergerie, przy samym brzegu Sekwany (dziś Boulevard Du Palais 1) pojawia się godzinowa tarcza ze wskazówkami i Słońcem w środku. Konsjerżerja – dosłownie „stróżówka” – jest wieżą uwieńczoną latarnią i zaopatrzoną w dzwony. Odtąd będzie wieżą zegarową, wskazującą już nie „kościelny” ale „królewski” czas. W późniejszych czasach będzie się w tej idei rozpoznawać emancypację władzy świeckiej.

Obok tarczy zegara stoją… Prawo i Sprawiedliwość. I rzeczywiście chodzi tutaj poniekąd o politykę, kwestię rządów i posłuszeństwa. Postać Prawa opiera się o kolumnę – symbol władzy budowanej na fundamencie prawa. W lewej ręce trzyma berło zakończone dłonią – symbol nieodwołalności i nieuchronności prawa, którego ręka dosięgnie każdego. Na tablicy niemal żywcem skradzionej Mojżeszowi wracającemu z góry Horeb łacińska inskrypcja przekonuje – w wolnym tłumaczeniu – że Panu Bogu podoba się respektowanie praw królewskich.

Sprawiedliwość w lewej ręce trzyma wagę, służącą do mierzenia ludzkich uczynków oraz miecz – znak egzekwowania praw i uskuteczniania wyroków. Napis pod zegarem objaśnia, iż owa maszyna, która dzieli czas sprawiedliwie na dwie części po sześć godzin uczy nas, byśmy przestrzegali sprawiedliwości i prawa, które nami rządzą. Przepraszam, nic nie poradzę na jakiekolwiek skojarzenia i emocje polityczne, jakie nasuwać się tutaj mogą.
Najfajniejsza inskrypcja jest nad zegarem. Umieścił ją Henryk Walezy, gdy jako król Franci czasomierz kazał odremontować: „Ten, który dał mi już dwie korony, podaruje i trzecią”. Cóż to znaczy? Podpowiedź znajdziemy piętro wyżej, widząc w złotym wieńcu dwa herby: Francji oraz Rzeczpospolitej Polski i Litwy. Godła wieńczą mniejsze korony – te, które Henryk zdobył elekcją i dziedzictwem. Nad nimi zaś wznosi się największa – trzecia korona – wieniec wiecznego zbawienia, nimb niebieski nagradzający tych, co wiarę ustrzegli.

Wszystko to w błękitno-złotym sosie fleurs-de-lis – kwiatów lilii, od jedenastego wieku używanych jako znak monarchii francuskiej. Sześć lat po zbudowaniu słynnego zegara Karol V wziął tylko trzy fleurs-de-lis i umieścił na błękitnej tarczy, tworząc zwalczany potem zaciekle przez rewolucję herb królewskiej Francji.

Przez owe lilie jest też maleńki związek zegara królewskiego z Bielskiem, w którego herbie jest połowa orła oraz trzy fleurs-de-lis na czerwonym tle. Owe lilie są dalekim echem przynależności miasta do diecezji wrocławskiej, która takim właśnie herbem się pieczętowała (w odróżnieniu od Białej, stanowiącej przyczółek diecezji tarnowskiej i krakowskiej) – ale to już zupełnie inna historia.
