Zegar biblijny

Ci ludzie nie są pijani, jak przypuszczacie, bo jest dopiero trzecia godzina dnia – tłumaczy Piotr swoich kolegów apostołów przed tłumem w dniu Zesłania Ducha Świętego (Dz 2,15). Czy biblijne godziny odpowiadają naszym?

W czasach Jezusa dzień mierzono tak samo jak dzisiaj godzinami. Od wschodu do zachodu Słońca zawsze było ich 12. A więc w różnych okresach roku godzina była krótsza (zimą) lub dłuższa (latem): od około 40 (w grudniu) do blisko 85 (w czerwcu) minut! Godziny wskazywały zegary wodne (stąd powiedzenie „czas się wypełnił”) albo słoneczne.

Pierwsza godzina następowała o wschodzie Słońca, dwunasta – o zachodzie. Południe wyznaczała połowa z 12, a więc godzina szósta. Stąd – od owej „szóstej” – wywodzi się „siesta” – pora południowej drzemki w cieplejszych regionach.

Żeby przeliczyć godziny biblijne na współczesne do wartości podanej trzeba zatem dodać sześć. Zróbmy test.

Gdy ukrzyżowano Jezusa „…było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej” (Łk 23,44). Do podanych wartości dodajmy sześć. To oznacza, że we współczesnym przeliczeniu Jezusa ukrzyżowano w południe, a Jego agonia nastąpiła o piętnastej – stąd nasza godzina Miłosierdzia.

Właściciele winnicy z przypowieści wychodzi na rynek by nająć robotników wczesnym rankiem a następnie jeszcze o trzeciej, szóstej, dziewiątej i jedenastej (Mt 20,1nn) – czyli odpowiednio o naszej szóstej, dziewiątej, w południe, o piętnastej i siedemnastej.

Warto dodać jeszcze, że biblijna miara czasu nie jest wystarczająco precyzyjna dzisiaj, gdy komunikacja, program telewizyjny, lekcje szkolne albo wizyty lekarskie porządkuje się z dokładnością sześćdziesięciokrotnie większą. Ale ludzie czasów Biblii żyli w znacznie mniejszym pośpiechu, czego możemy im jedynie zazdrościć.