Szalona zakonnica

Ile razy pokazuję komuś na FB lub a realu Citroena 2CV, zaraz słyszę, że to autko szalonej zakonnicy do „Żandarma” Luisa de Funes. I słusznie.

Kiwający się na drodze niczym kaczka samochodzik nazywano „parasolką na kółkach”. Skrót „2CV” oznacza deux chevaux vapeur – dwa konie mechaniczne (odosłownie „parowe”) i odnosi się do najniższej stawki podatku drogowego, jaki płacił onegdaj właściciel wozu chłopskiego, ciągnionego przez dwa konie.

2CV-łkę – i tak popularną – spopularyzował jeszcze bardziej Luis de Funes. A dokładniej prowadząca ją ekstremalnie, widowiskowo i katastroficznie siostra Klotylda w rozłożystym białym kornecie Szarytki, nieodłączna każdej części „Żandarma”. Znam takich, którzy oglądali serię de Funesa tylko dla niej. W rolę sympatycznie szalonej siostry Szarytki wcieliła się Marie-Françoise Rumilly.

Była absolwentką gimnazjum, prowadzonego przez Stowarzyszenie św. Wincentego a Paulo – założyciela Szarytek. Po jego ukończeniu uczyła się w szkole teatralnej. Zadebiutowała na planie filmu „Szczęściarze” w 1962 roku. Tutaj spotkała znanego już wówczas Luisa de Funes, który dwa lata później zaproponował jej rolę w „Żandarmie z St. Tropez”. Na listę obsady kolejnych pięciu „Żandarmów” dostawała się bez kastingu i przesłuchań. Widzowie kupowali jej wizerunek w ciemno. Rola „Żandarmowej” zakonnicy zamknęła ją na szczycie szklanej góry sławy.

Skojarzenie Marie-Françoise z tą postacią okazało się tak nierozłączne, że po ostatnim klapsie „Żandarma i policjantek” w 1982 roku, właściwie żaden reżyser nie był zainteresowany jej aktorstwem. W 1986 roku, w wieku zaledwie 47 lat, przeszła na artystyczną emeryturę i usunęła się w cień prywatnego, oddanego rodzinie życia. Dziś ma 87 lat. Mówią, że mieszka gdzieś w Paryżu. Jej miłośnikom pozostają wspomnienia i przyspieszone tętno, gdy któryś spotka na ulicy poczciwą 2CV-łkę…