Poniedziałek 16 października 1978 roku. Trwa Konklawe. O 18.20 nad Kaplicą Sykstyńską unosi się biały dym.
Dwadzieścia pięć minut później w centralnej loggi Bazyliki Świętego Piotra staje kardynał protodiakon Felici. Mówi: „Annuntio Vobis…”. Głośniki trzeszczą. Na Placu Świętego Piotra zapada zniecierpliwiona cisza. Ktoś poprawia mikrofon. Felini powtarza „Annuntio Vobis gaudium magnum: habemus Papam” – ogłaszam Wam radość wielką – „mamy papieża w osobie najdostojnieszego i najczcigodniejszego Karola…”. Zawiesza głos. Ma problem z wymówieniem nazwiska. Cały świat zastanawia się w ułamku sekundy, ilu kardynałow nosi imię Karol. „Karola – uruchamia się Felini – Kardynała Świętego Kościoła Rzymskiego WOJTYLA”. Nie wie, jak czyta się przejreślone „L”.
Do Polski informacja o tym dociera niezwłocznie na falach rozgłośni radia Wolna Europa. Ludzie podają sobie wiadomość z ust do ust: na klatkach schodowych, w pociągach, autobusach, wszędzie. Gremia partyjne dyskutują, czy i jak podać informację o wyborze papieża. Ta ukazuje się w zwyczajnym wydaniu Dziennika Telewizyjnego o 19.30. Teraz już nikt nie ma wątpliwości.
Jedenaście lat później, w listopadzie 1989 roku, miałem szczęście stanąć przed Janem Pawłem II twarzą w twarz. Są wspomnienia, zdjęcie i różaniec. Chciałbym być dzisiaj takim – pełnym wiary połączonej z entuzjazmem – jak wówczas.
