Do ilu można policzyć na palcach jednej ręki?
Pewnie każdy bez namysłu odpowie: do pięciu! Tymczasem…
Dziś widzimy w dłoni pięć palców. Wieki temu dłoń dzieliła się na cztery parsty (stąd mamy krawiecki naparstek) i piąty, przeciwstawny palec (kciuk – indywidualista, od którego bierze się powiedzenie „samotny jak palec”). Starożytni używali jako liczydła parstów, a palec – kciuk służył jako znacznik. Każdy z parstów zbudowany jest z trzech paliczków – osobno zginających się części, dzięki którym wykazują nasze dłonie taką sprawność i precyzję w chwytaniu i działaniu. Trzy paliczki w czterech parstach daje razem dwanaście. I do tylu można było policzyć na paliczkach palców jednej ręki. Nie tylko do pięciu.
12 to w Biblii pokoleń Izraela, apostołów, chlebów pokładnych i apokaliptycznych bram oraz warstw fundamentów niebieskiego Jeruzalem. W naszej codzienności czas mierzymy 12 godzinami, rok ma 12 miesięcy, tyleż samo jest znaków zodiaku. Anglosaski system miar i monet oparty był jeszcze do niedawna na 12 (szyling dzielił się na 12 pensów a stopa na 12 cali). Decymalizację zaczęto wprowadzać nieco ponad pół wieku temu.
Na palcach jednej ręki można policzyć zatem do 12. W grece to „dodeka”, a w łacinie „duodecima”, skąd drogą uproszczenie pochodzi nasz „tuzin”. A do ilu można policzyć na palcach obu rąk? Przy pomocy drugiej dłoni możemy sumować obliczone tuziny. Jeżeli policzymy je na całych palcach (parstach i kciuku), będziemy mieli pięć tuzinów czyli kopę. A jeżeli tuziny będziemy sumować na poszczególnych paliczkach drugiej dłoni, możemy ich zrachować znów dwanaście. A tuzin tuzinów to 144, czyli dawny gros.
Apokalipsa wspomina o grosie tysięcy – 144.000 – zbawionych. Liczby tej nie należy jednak traktować dosłownie (choć takie próby w przeszłości podejmowano), ale tak, jak została użyta, czyli w odniesieniu do rzeczy, której nikt nie jest w stanie policzyć, tylko sam Bóg.
Jeszcze nie tak dawno sprzedawano jaja na kopy. A dziś z rzadka wita się kogoś dawno niewidzianego serdecznie przesadnym „kopę lat, przyjacielu”. Kiedyś mówiło się, że gdzieś stawiła się „kopa ludzi” i ktoś opowiadał dowcipy, z których była „kopa śmiechu”. W tych ostatnich przypadkach ktoś na „kopę” zrobił „kupę”. I tak już zostało.
