Sposób na wytrwałość

Żeby rodzina pogodziła się z życiem klasztornym Klary, ta ogoliła sobie głowę.

A właściwie – pozwoliła, by w obecności braci minorytów zrobił to święty Franciszek, zaraz potem nakładając na nią habit i welon.

Po przyjęciu w szeregi braterskie Franciszek umieścił Klarę zrazu w klasztorze benedyktynek w Bastii. Klara uciekła w domu. Rodzina miała wobec niej zgoła inne plany. Wszczęto poszukiwania. Gdy udało się znaleźć uciekinierkę, ta zerwała z głowy welon by udowodnić, że jej decyzja jest niezmienna.

Ostatecznie Klara i siostry, które wkrótce zaczęły iść jej śladem, osiadły w klasztorze wzniesionym w San Damiano – wokół kościółka świętych Kosmy i Damiana, z charakterystycznym krzyżem franciszkańskim, odremontowanym osobiście przez Biedaczynę z Asyżu.

Klara była kobietą natenczas niezwykle wykształconą. Biegle władała łaciną i piórem. Zachowały się jej listy choćby do świętej Agnieszki Praskiej oraz – oczywiście – spisana przez Klarę regułą zakonna. Według mniej mniszki miały prowadzić życie ubogie, wypełnione pokutą i modlitwą w odosobnieniu zamkniętym murami klasztornymi. Regułę zatwierdził papież Innocenty IV – ten sam, który kanonizował naszego świętego Stanisława. Innocenty osobiście odwiedził Klarę w San Damiano, pokonując 180 kilometrów, co w połowie XIII wieku było sporym wyzwaniem. Podczas odwiedzin udzielił Klarze wiatyku – ta była już wówczas schorowana i osłabiona pokutniczym życiem. Zmarła dwa dni po zatwierdzeniu reguły zakonnej – 11 sierpnia 1253 roku. Dziś przypada jej wspomnienie.

Jej świadectwo pokazuje nam, jak wielkim dłużnikiem jest Kościół, względem niewiast odważnych i ufających Bogu, jak ona, potrafiących stanowczo wpływać na ruch odnowy w Kościele – powiedział o świętej Klarze papież Benedykt XVI.

Mnie osobiści intryguje fryzjerski element jej życia: ścięcie włosów, by przypieczętować nieodwracalny charakter wstąpienia na drogę życia klasztornego. Starożytność zna niejakiego Demostenesa – mędrca i erudytę pokaranego ciężką wadą wymowy. By nad nią zapanować, zamykał się na długie dni w odosobnieniu (miał swoją izbę w przyziemiu, niemal w piwnicy). Żeby go nie kusiło, by wyjść do ludzi i poimprezować, strzygł połowę głowy. Musiał pozostać w domu, dopóki mu to nie odrosło, inaczej naraziłby się na śmieszność. W podobny sposób do pozostania w domu i pracy przymuszał się także Wiktor Hugo. Metoda jest cokolwiek drakońska, ale zarazem skuteczna.

A gdy chodzi o relację Klary i Agnieszki Praskiej – nieustannie pozostaję pod wrażeniem lektury „Bilej Vody” Kateřiny Tučkovej, która to powieść z akcją na pograniczu Czesko-Polskim sięga tak dalece w przeszłość, choć zasadniczo dotyczy historii niemal współczesnej i bez porównania bardziej dramatycznej. Czy ktoś czytał?

Obrazek świętych Franciszka i Klary zrobiła Josefa de Óbidos – portugalska malarka barokowa; obok żłóbka stoi monstrancja – atrybut, po którym rozpoznaje się Klarę (często trzyma ją w ręku).