Skąd się wziął pomysł na szkaplerz?
Ze względu na skojarzenie z górą Karmel („winnica Boga”) trzeba zacząć genealogię szkaplerza od żydowskiego „tallit-katan”. To bliźniaczo podobny szkaplerzowi rodzaj płóciennej kamizelki wkładanej przez głowę. Na czterech rogach ma cicit – frędzle. Cicit robi się z ośmiu nitek (na pamiątkę obrzezania w ósmym dniu po narodzinach) zawiązanych w pięć węzłów (na pamiątkę Pięcioksięgu Mojżesza). Podobnie jak szkaplerz nosi się go pod ubraniem. Jedynie nitki wystają na zewnątrz.
Pierwowzorem szkaplerza była szata Jezusa – całodziana (czyli utkana w całości, bez szwów), o którą pilnujący ukrzyżowania żołnierze rzucili los, czyją ma być, gdyż po podzieleniu byłaby bezwartościowa i nieprzydatna (J 19,24). Brunatny kolor szkaplerza nawiązuje do zastygłej krwi, która ubarwiła szatę Jezusa, gdy włożono mu ją na powrót po biczowaniu i wyszydzeniu.
W kulturze biblijnej istniał zwyczaj, że matka własnoręcznie tkała szatę dla swojego syna. To tłumaczy, dlaczego szkaplerz jest praktyką związaną z kultem Maryjnym. Piewca Maryi święty Efrem Syryjczyk podnosi śliczny motyw: łono Maryi jest warsztatem tkackim, w którym powstaje szata człowieczeństwa, okrywająca bóstwo Jezusa.
W zamierzchłych czasach często pojawia się praktyka usynowienia: zacni rodzice nie mają potomstwa, dziecko – nierzadko już dorosłe – pozostaje osierocone. Więc się je przysposabia na dziedzica. Odbywa się to tak, że matka ubiera bardzo obszerną szatę, by następnie mógł się wślizgnąć pod nią ten, którego przyjmuje za syna. Echem tego jest przyznawanie niemowlęciu podczas chrztu szaty. To znak, że ów maluch stał się przybranym dzieckiem Bożym. Dorosłym przy chrzcie po prostu ubiera się szaty. Szkaplerz jest dopełnieniem szaty chrzcielnej. Jak gdyby Matka Boska usynowiała swojego czciciela, mówiąc: jesteś synusiem / córeczką nie tylko Tatusia, ale też Mamusi.
Szkaplerz jest jak pas bezpieczeństwa w samochodzie: nie chroni od wypadków, stara się jedynie ograniczyć ich skutki. A poprzez nieustanny ucisk, przypomina wierzącym – jak pas bezpieczeństwa kierowcom – myśl, uważaj, przewiduj, nie szalej!
O historii szkaplerza pisałem także TUTAJ.
[foto z domeny publicznej]
