Jedna historia

Zaczęło się w kaplicy domu macierzystego Sióstr Szarytek przy Rue du Bac w Paryżu.

Nowicjuszka Katarzyna Laboure zobaczyła Piękną Panią, która poprosiła o wybicie medalika z modlitwą „O Maryjo bez grzechu poczęta módl się za nami”. Siostra Katarzyna do końca życia pielęgnowała pensjonariuszy domu starców. I modliła się: Piękna Pani, ukaż się komuś innemu!

Została wysłuchana. W następnej kolejności Madonna ukazała się Bernadecie Soubirous w Lourdes. Już nie w kaplicy ale w skalnej grocie. I przedstawiła się: jestem Niepokalane Poczęcie. Gdy siostrze Katarzynie opowiedziano o Lourdes, Laboure orzekła: to Ta sama.

Jej modlitwa pewnie wciąż jeszcze krążyła po Niebie, skoro dziewiętnaście lat po Lourdes Piekna Pani znów się ukazała Justynie Szafryńskiej. Nie w grocie ale na przykościelnym klonie w Gietrzwałdzie na Warmii – w krainie gdzie, jak w Świętej Lipce, Madonny opromieniają swym blaskiem drzewa. Historia z drzewem powtórzy się potem w Fatimie. I w Gietrzwałdzie Piękna Pani przedstawi się – podobnie jak poprzednio – jako Niepokalanie Poczęta. Do Szafryńskiej dołączy niebawem w widzeniu jej kuzynka Barbara Samulowska. A po wakacjach z Madonną – objawienia w Gietrzwałdzie trwają od końca czerwca do połowy września – obie dziewczynki ubiorą habit Szarytek i znajdą się w domu zakonnym przy… Rue du Bac w Paryżu. Historia zatoczy koło. Szafryńska po jakimś czasie nie odnowi czasowych ślubów i opuści zgromadzenie. Samulowska – jak Laboure – resztę życia odda potrzebujacym w odległej Gwatemali.

Paryż i Gietrzwałd dzieli czasoprzestrzeń 1700 kilometrów i prawie pół wieku, z Lourdes „w międzyczasie”. Poza tym wszystko je łączy. Piękna Pani rozmawia z Kościołem kobiet. Tylko dziewczęta Ją widzą. Pojawiają się księża – Aladel, Peyramale, Weichsel – jako istotne, zwłaszcza dla uznania autentyczności oraz propagowania pobożności Maryjnej – ale tylko zaplecze. Wszędzie Piękna Pani nawiązuje do tajemnicy Niepokalanego Poczęcia. I w każdym przypadku prosi zwyczajnie, żeby ludzie się modlili.

To, co wydarzyło się ma Rue du Bac, w Lourdes i Gietrzwałdzie wygląda nie jak trzy oddzielne ale jedna, spójna historia.