Różnica temperatur

Ze trzydzieści lat temu (ma się już swoje lata) w mroźne styczniowe popołudnie odprawiałem pogrzeb.

Mszę sprawowałem w kaplicy cmentarnej przy otwartych drzwiach na oścież. Bo w kaplicy mieściłem się tylko ja z zakrystianem, trumna z nieboszczykiem i najbliższa rodzina z wieńcami. Reszta stała na zewnątrz. A mróz był niemiłosierny. Co słowo, to z ust buchały kłęby pary.

Jakoś dawałem radę, aż do ofiarowania, kiedy do kielicha wlewa się wino i wodę. Z boku ołtarza – bo nie było miejsca na ekstra stolik – leżała tacka, na niej dwie ampułki – szklane flakoniki z wodą i winem. Już lekko oszronione, ale z zawartością wciąż w stanie ciekłym. Chwytam dzbanuszek z winem i… I nic. Mróz przyspawał go do metalowej tacki. Sprawdzam drugą ampułkę – to samo. Próbuję oderwać. Delikatnie, żeby nie zmiażdżyć. Próbuję ruchów posuwistych i skrętnych. Wszystko na nic. Zakrystian poszedł składkę zbierać. Organista przewraca oczami, że już musi kończyć i dłonie grzać w kieszeni, bo klawiszy nie czuje. A ja wciąż stoję nad pustym kielichem. Myślę sobie, żeby razem z tacą zestaw naczyń podnieść, przechylić, wlać do kielicha. Ale to nie jest odcedzanie ziemniaków, tylko akt liturgiczny. Wino i wodę trzeba po kolei, wody tylko kilka kropel do wina, na pamiątkę złączenia boskiej i ludzkiej natury w Chrystusie. Modlitwę się przy tym wypowiada. Nie da rady.

Organista już przestał grać i wcisnął dłonie pod kożuch. A ja stoję i kombinuję. Uff, wreszcie wraca kościelny. Na zapleczu za ołtarzem – bo to maleńka kaplica, o zakrystii zapomnij – zapala świeczkę i grzeje tackę jak patelnię z omletem. Mnie przed oczami staje scena z „Potopu”, jak w czas zimy imć Kuklinowski Kmicicowi boki pochodnią osmala. Kmicic strzymał ale tacka puściła. Dzbanuszki udało się oderwać i z akcją liturgiczną ruszyć dalej.

Do końca mszy się modliłem nie tylko za nieboszczyka i rodzinę, ale też, żeby trumna do katafalku nie przymarzła. Bo skąd zakrystian tyle świeczek weźmie, by ją podgrzać od spodu. I nie wiadomo, czy zmarłemu to jeszcze nie zaszkodzi, taka różnica temperatur.