Na czym polega Miłosierdzie Boże?
Cierpiał na paraliż. Nie wiadomo czy przypadłość była wrodzona albo nabyta, miała podłoże neurologiczne czy była skutkiem urazu. Czterech kolegów go dostarczyło do Jezusa. Nie dało sie drzwiami, więc opuścili go z góry, przez odkryty dach. Musiało im strasznie zależeć. W przeciwnym razie daliby sobie spokój.
Łukasz jest lekarzem. O bezwładnym kawałku człowieka pisze ładnie, profesjonalnie: „sparaliżowany”. To nie tyle opis, co diagnoza.
Marek Ewangelista o medycynie nie ma pojęcia, więc używa pospolitego, nawet obraźliwego słowa „paralityk”.
O kimś, kto nie widzi Łukasz powiedziałby „niewidomy”, a Marek „ślepiec”. To kwestia wrażliwości. Ale wszystkich przebija Jezus. Facetowi na noszach przywraca sprawność, ale najpierw odpuszcza mu grzechy. I jak zaczyna, jak zwraca się do niego? „Dziecko”! Dziecko, odpuszczają ci się grzechy! Nie mowi mu „grzeszniku”, „łotrze” tylko „dziecko”. Dlaczego?
Grzesznik, łotr ma swoją przeszłość. Dziecko ma tylko przyszłość. Jezus odpuszczający grzechy, zabiera człowiekowi przeszłość a w zamian daje przyszłość. Na tym polega Miłosierdzie Boże.
