Tak zwykło się mówić o sytuacji albo miejscu, gdzie ludzie zachowują się dziwnie, głupio albo nawet niebezpiecznie.
Wbrew zapewne powszechnemu mniemaniu określenie to niewiele ma wspólnego ze szpitalem czy przytułkiem dla pacjentów z problemami psychicznymi. Jego pierwowzorem jest natomiast ustawiona w publicznym miejscu… klatka.
Instalowano ją na rynku lub innym uczęszczanym placu, nierzadko w pobliżu ratusza albo kościoła. Pojemnik z solidnych prętów, z furtką i ażurowym sklepieniem nazywano klatką błaznów albo domem wariatów. Określenie „wariat” pochodzi z łaciny, w której oznacza kogoś lub coś odmiennego, innego, zachowującego się inaczej.
W klatce zamykano takich właśnie: pijaków, oszustów, naruszających ciszę nocną, awanturników, noszących się lub zachowujących nieprzyzwoicie – czyli inaczej, odmiennie niż wszyscy.
„Wariatów” i „błaznów” – pojedynczo bądź grupowo – umieszczano w klatce na czas jakiś w ciągu dnia. Przechodnie mogli za karę drwić z nich, obrzucać ich wyzwiskami, błotem, nieczystościami, zgniłymi warzywami i jajami etc. Niektóre domy wariatów stawiano na kamiennych cokołach. Inne przykręcano do drewnianych platform, którymi przechodnie mogli kręcić niczym kołem fortuny, tym samym doprowadzając skazańców do, hm, mdłości.
Domy czy klatki wariatów albo błaznów wznoszono najczęściej na planie ośmiokąta – oktagonu. Tu jednak mój wywód etymologiczny zamierzam przerwać, gdyż w skojarzeniach wizualnych niebezpiecznie blisko znalazłem się miejsca rozgrywania pojedynków mieszanych sztuk walki (MMA – mixed martial art) – odrodzonych na początku XXI wieku starogreckich tradycji pankracjonu (połączenia boksu i zapasów), pożenionych z brazylijskim vale tudo.
W każdym razie, gdyby ktoś chciał mieć jakieś wyobrażenie, jak wyglądał średniowieczny dom wariatów, zwany także klatką błaznów albo klatką hańby, niech rzuci okiem na miejsce rozgrywania owych zawodów, chyba że ma nieco więcej czasu i parę zaoszczędzonych groszy – wówczas może zrobić sobie wycieczkę do słowackiej Lewoczy albo świętokrzyskiego naszego Szydłowa tudzież na zamek w Ogrodzieńcu albo Chęcinach – tam się owe sławetne oktagony jeszcze ostały.
[foto z sieci – klatka błaznów vel dom wariatów w Lewoczy]