Świętego Bernarda – opata cysterskiego z Jasnej Doliny (Clairveaux) – wspomina się 20 sierpnia. Napojony mlekiem Dziewicy Maryi skutecznie następnie zmagał się z diabłem.
To nie będzie życiorys skutecznego teologa i inicjatora przegranej drugiej krucjaty. Tylko plotka i dwie legendy.
Plotka głosi, że gdy usłyszał głos powołania, postanowił wstąpić do klasztoru – ale nie sam. Namówił by furtę opactwa przekroczyli wraz z nim najpierw jego bracia, potem wuj i kilku krewnych, wreszcie garść przyjaciół i znajomy – razem trzydziestu chłopa. To wzbudziło ogromne poruszenie w okolicy. Bunt podniosły kobiety, zwłaszcza szlachetnie urodzone: bo jeśli tak dalej pójdzie, to gdzie one mężów znajdą? Tak więc można obrać Bernarda za patrona ruchów feministycznych, choć te dzisiaj zgoła odmienne obawy żywią i diametralnie odrębne postulaty podnoszą.

Pierwsza legenda mlekiem i miodem płynie – jak Ziemia Obiecana. Oto Bernard ma wizję albo sen, w którym ukazuje mu się Virgo Lactans – Dziewica karmiąca Jezusa. Bernard podziwia czułą scenę i wzruszony prosi Madonnę: „Monstra Te esse Matrem” – pokaż, że jesteś Matką. I Madonna spełnia Bernardową prośbę. Jak? Odejmuje pierś od ust Jezusa i kieruje strumień mleka wprost do ust Bernarda. A on potem powie, że mleko Bogurodzicy było słodkie jak miód. A wraz z nim wyssał nie tylko miłość Najświętszej Panienki, ale też wszelką mądrość, która prawdy Boże głosić i herezje zwalczać mu potem pomogła.

Kaloryczna słodycz Dziewicy karmiącej przydała się w zmaganiach z szatanem. Oto pewnego razu – mówi kolejna legenda – przed Bernardem stanął diabeł we własnej osobie. I oznajmił, iż zna siedem (lub osiem – w zależności od wersji podania) wersetów psalmów, których codzienne odmawianie jest w stanie zapewnić człowiekowi dobrą śmierć i uchronić od piekła. Ale ponieważ to ostatnie nie leży w jego – diabelskim – interesie, więc w żadnym wypadku owych tajemniczych wersetów ujawnić nie zamierza. Barnard pokonał diabła. W jaki sposób? Orzekł mianowicie, iż skoro nie zna owych zbawiennych wersetów, to będzie odmawiał wszystkie psalmy bez wyjątku, każdego dnia. A ponieważ między nimi owe wersety są ukryte, więc i on w ten sposób piekła się ustrzeże. Diabeł zmiażdżony logiką Bernarda i przyciśnięty do muru siłą takiego argumentu, owe siedem wersetów wyznał.

A są nimi następujące:
1. „Spojrzyj, wysłuchaj, Panie, mój Boże! Oświeć moje oczy, bym nie zasnął w śmierci” (Ps 13,4).
2. :W ręce Twoje powierzam ducha mojego: Ty mnie wybawiłeś, Panie, Boże wierny!” (Ps 31,6).
3. „pozwól mi poznać i jaka jest miara dni moich, bym wiedział, jak jestem znikomy.” (Ps 39,5).
4. „Oto wymierzyłeś moje dni tylko na kilka piędzi, i życie moje jak nicość przed Tobą. Doprawdy, życie wszystkich ludzi jest marnością” (Ps 39,6).
5. „Uczyń dla mnie znak – zapowiedź pomyślności, ażeby ci, którzy mnie nienawidzą, ujrzeli ze wstydem, żeś Ty, Panie, mi pomógł i pocieszył mnie” (Ps 86,17).
6. „Ty rozerwałeś moje kajdany. Tobie złożę ofiarę pochwalną i wezwę imienia Pańskiego” (Ps 116,16b-17).
7. „Oglądam się w prawo i patrzę: a nie ma nikogo, kto by miał wzgląd na mnie. Znikła dla mnie możność pomocy, nie ma nikogo, kto by dbał o moje życie. Do Ciebie wołam, o Panie, mówię: Ty jesteś moją ucieczką, udziałem moim w ziemi żyjących” (Ps 142,5-6).
Umieszczano te wersety w późniejszych „Godzinkach” i modlitewnikach, odmawiając żarliwie codziennie, jeśli ktoś nie mógł wszystkich 150 psalmów wyrecytować – a to, poza rozmodlonymi mnichami niewielu się udawało.

Mnie osobiście trochę szkoda nieznajomości i niepopularności odmawianej niegdyś podczas każdego nabożeństwa majowego modlitwy świętego Bernarda – „Memorare” – to łacińskie brzmienie pierwszego jej słowa „Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo, że nigdy nie słyszano”… Nie ma całkowitej pewności, czy ułożył ją nasz święty Bernard, choć ze względu na jego, wyżej wspomniane, relacje z Matką Boską jemu się ją przypisuje. Najstarsze jej odpisy pochodzą z późnego Średniowiecza (dwa wieki po świętym Bernardzie). Ją samą zaś ostatecznie zredagował i spopularyzował siedemnastowieczny kaznodzieja o. Claude Bernard (bynajmniej nie chodzi o francuskiego badacza zjawiska homeostazy ani firmę od szwajcarskich zegarków – ot, zwykła zbieżność onomastyczna).
