Przedziwnie ukazują ikony świętego Jana Chrzciciela: ze skrzydłami oraz drugą głową na misie albo dzieckiem w kielichu.
W tradycji chrześcijańskiego Wschodu mówi się o Janie nie tyle Chrzcicielu, co „Poprzedniku” – greckie „Prodromos” oznacza tego, który idzie przed kimś. Zrazu maluje się go jako cokolwiek zaniedbanego w sferze wyglądu człowieka pustyni. W XVII wieku pisarze ikon przydają Poprzednikowi skrzydeł. Nawiązują w ten sposób do proroctwa Malachiasza: „Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie” (Ml 3,1). Modlitwy opiewają Jana jako „gwiazdę poranną”, „Anioła Przymierza”, „Anioła z nieba”, „Anioła na ziemi” i wreszcie „Anioła pustyni”.

W dodatku funkcjonuje powszechnie przekonanie, że na pustyni znalazł się jeszcze będąc chłopcem i że aniołowie troszczyli się tam o niego, jak o jednego ze swoich. Nawet ową sławetną szatę z sierści wielbłądziej przyniósł mu anioł z nieba. Szata – jak każda z wielbłądziny – chroniła w dzień przed upałem i poceniem się, nocą – przed chłodem. Niezwykłe było to, że… rosła wraz z chłopcem. Anioł garderobiany nie odstępował Jana także w życiu dorosłym. I gdy Jezus wchodził do rzeki Jordan, by przyjąć chrzest z rąk Jana, to właśnie on trzymał szatę Zbawiciela.

Znalazłem wyjątkową ikonę Jana Prodromosa, którą przedstawiam. Na szacie z wielbłądziej sierści ma himation – grecką szatę, z prostego kawałka materiału ułożonego w fałdy, w kolorze ziemi i nadziei.

W lewej dłoni Jan trzyma diskos – tacę na podstawce. Na niej w liturgii Wschodu spoczywa Ciało Pańskie. Diskos przypomina żłóbek betlejemski i grób Pański. W czasie liturgii okrywa się go zasłoną. By materiał nie dotykał najświętszych postaci, nad diskosem stawia się rodzaj delikatnego rusztowania w kształcie krzyża, zwany asteriskiem. Na diskosie leży niemowlę – Jezus. Jan wskazuje na niego prawą dłonią, jako na Baranka Bożego. Potwierdza to rozwinięty pergamin z zapisem: „oto Baranek Boży”. Na innych, podobnych wizerunkach Jan trzyma diskos z własną głową, którą odda w akcie męczeńskiej śmierci.


Nad Janem niebo się otwiera i słychać a nawet „widać” głos Ojca oraz zstępującego Ducha Świętego w postaci gołębicy. Wokół Prodromosa widać natomiast sześć scen związany z nim. Na godzinie siódmej widać narodziny Jana. Stąd wędrujemy po przekątnej na godzinę pierwszą i widzimy Jana wyprowadzonego przez anioła (ducha) na pustkowie. Symetrycznie na godzinie jedenastej widzimy Jana modlącego się na pustkowiu, a poniżej udzielającego chrztu tłumom. Wracamy na godziną piątą, by ujrzeć egzekucję Jana, którego głowę Salome niesie na misie. A piętro wyżej – na godzinie trzeciej – widzimy uczniów, którzy odnajduję głowę Jana – jedna z tradycji utrzymuje, że dzięki Joannie żonie Chuzy, zarządcy u Heroda, pochowano ją na Górze Oliwnej.


Najmocniej uderza mnie historia anielskiej szaty, która rośnie wraz z Janem. Przy chrzcie też otrzymałem białą „szatkę” – symbol wiary. Wciąż zadaję sobie pytanie: czy rośnie wraz ze mną? Mam wrażenie, że tylko bez powodzenia próbuję się w nią całe życie wcisnąć. O ile w ogóle nie skurczyła się ze starości…


