29 kwietnia wspomina się Katarzynę ze Sieny, tercjarkę dominikańską.
To była dwudziesta czwarta ciąża Lapy, żony Jakuba Benincasy. Trudna, bo na świat przyszły bliźniaczki. Jedna z dziewczynek zmarła wkrótce po porodzie. Druga – Kasia – nabierała wigoru bardzo, bardzo powoli. Miała już pięć lat. A mimo to pokonywanie schodów prowadzących do rodzinnego domu przychodziło jej z trudem. Stojąc przy najniższym mówiła „Zdrowaś Maryjo”. Wtedy pojawiali się znikąd aniołowie i pomagali wejść. Przy kolejnym stopniu schodów wyglądało to tak samo.
Gdy skończyła siedem lat, schody przestały być problemem. Ukazał się jej wówczas Jezus jako Dzieciątko. Podarował różaniec, żeby nawet bez stawania przed schodami składała pacierze z wierszy Ewangelii. A ona w zamian obiecała, że nikogo innego kochać nie będzie poza Nim.

29 kwietnia wspomina się Katarzynę ze Sieny, tercjarkę dominikańską. Żyła sto trzydzieści lat po świętym Dominiku i z zapałem łoiła dominikanów, żeby brali się do przestrzegania reguły założyciela z zapałem, który roznieci cały świat. Nieustannie do kogoś słała listy. Nawet do samego papieża, żeby wrócił z Avignon do Rzymu. A on ją posłuchał – jeszcze nie na zawsze, lecz tylko na czas jakiś. Słała listy, których nie pisała – tylko dyktowała. Była bowiem analfabetką. A mimo to Jan Paweł II przyznał jej tytuł Doktora Kościoła. Grafomotoryka nie zawsze nadąża za mądrością. A Katarzyna mogłaby być patronką nie tylko Europy, ale też dyslektyków.

W Pizie została obdarowana stygmatami – nie w postaci ran w boku i na kończynach, ale świetlistych promieni w miejscach Jezusowych gwoździ i włóczni. Umarła też w Jego wieku – przeżywszy trzydzieści lat i trzy. Mówi się że z zagłodzenia, praktykując anorexia mirabilis – cudowny brak apetytu czy też post, nierzadko poprzestający na samej Komunii świętej – co w wiekach średnich podjęła ponad połowa kanonizowanych świętych niewiast, w ten sposób budując duchową empatię wobec cierpienia Jezusa.

Pojawia się Katarzyna ze Sieny w wielu naszych kościołach, choć nie zawsze wiemy, że to ona. Niemal wszędzie tam, gdzie powstawało bractwo różańcowe (jeszcze przed Żywym Różańcem), fundowano kaplicę albo przynajmniej obraz bracki: Madonna z Dzieciątkiem siedzi na tronie w otoczeniu aniołów oraz mężczyzny i kobiety w dominikańskich białych habitach i czarnych płaszczach: to święci Dominik i Katarzyna ze Sieny. Madonna wręcza Dominikowi computum, czyli liczydło (od tego słowa pochodzi nasz „komputer”) do odmawiania „Zdrowaś Maryjo”. Katarzyna często przyjmuje drugi różaniec – z rąk Madonny albo samego Dzieciątka Jezus. Te obrazy naśladują obraz Jana Chrzciciela Salviego, zwanego Sassoferrato, namalowany w 1643 roku dla bazyliki świętej Sabiny w Rzymie. Salvi po raz pierwszy u stóp Madonna del Rosario umieścił – oprócz Dominika – również Katarzynę. I od tej pory tak się go naśladuje po całym świecie.

