8 marca

Tym razem Dzień Kobiet przypadł w niedzielę, w którą w kościele czyta się Ewangelię o spotkaniu przy studni Jezusa z kobietą z Samarii.

Pada dużo słów, bo ludzie w ogóle, bez względu na płeć, dużo mówią. Różnica jest taka, że kobiety dużo mówią, żeby właściwie nic nie powiedzieć, a mężczyźni dużo mówią, żeby właściwie nic nie zrobić.

Ja na ambonie przekonuję słuchaczy – z Pismem świętym w ręku – że sukces jest domeną mężczyzn, ale za każdym sukcesem mężczyzny stoi kobieta. Mojżesz ocalał w dzieciństwie dzięki miłości matki Jokebed, troski siostry Miriam i zaciekawieniu córki faraona. Za sukcesem Wcielenia Syna Bożego stoi Matka Maryja. Przy Jego krzyżu stoją niewiasty. Do grobu Zmartwychwstałego wybrały się najpierw kobiety, a dopiero w dalszej kolejności mężczyźni, którym o tym powiedziały. Apostołowie zanieśli wiarę narodom, a kobiety przekazały wiarę apostołom.

Kończę życzeniami: mężczyźni są rękami Boga, Wy – Drogie Panie – musicie być Jego twarzą; mężczyźni są prozą i dramatem życia, Wy – bądźcie życia poezją. Amen.

Po wyjściu z kościoła, kiedy rzuciłem okiem na to, co dzieje się na parkingu, przemknęła mi myśl taka oto, iż kobiety startują w olimpiadach, zdobywają Himalaje, latają w kosmos, parkować tyłem też się pewnie kiedyś nauczą. Ale tego już głośno nie powiedziałem…