Choć była Rzymianką, nosiła piękne greckie imię ΖΩΗ – Zoe albo jak mówią dzisiaj Zoja.
To słowo oznacza „życie”. Powinni wiedzieć wszyscy, którzy zetknęli się o ruch księdza Blachnickiego Światło-Życie – ΦΩΣ/ΖΩΗ skrzyżowane, ze wspólną literą „Ω” w środku, to znak ruchu oazowego.
Zoe byłaby szczęśliwa – szlachetnie urodzona, miała za męża Nikostratosa („zwycięski żołnierz”), urzędnika cesarskiego, który był dyrektorem więzienia. Byłaby, gdyby sześć lat wcześniej nie zaniemówiła. Nie wiadomo dlaczego. Czy to była afazja czy mutyzm – któż to wie? W każdym razie sześć lat nie była w stanie wypowiedzieć żadnego słowa. Aż pewnego razu przyszła odwiedzić męża w pracy. I usłyszała, jak osadzony w więzieniu za wyznawanie wiary w Jezusa oficer Sebastian, późniejszy męczennik, zachęca współuwięzionych braci Marka i Marcelina do wytrwania w wierze. A robił to Sebastian z taką swadą i zapałem, że Zoe wysłuchawszy go do końca, upadła przed nim na ziemie, błagając niemymi gestami, by ją pobłogosławił. Sebastian uczynił zadość prośbie żony oberklawisza, a ta niespodziewanie odzyskała mowę. W pierwszych wyartykułowanych słowach poprosiła o chrzest, a w jej ślady poszedł także i mąż, Nikostratos. Chrztu udzielił im niejaki Polikarp.
Wkrótce na tronie cesarskim usiadł Dioklecjan i wydał rozkaz tropienia, więzienia i przymuszania do porzucenia wiary albo mordowania chrześcijan. Podobno akcję prześladowczą rozpoczęto od grobu świętego Piotra, w dniu jego święta 29 czerwca, spodziewając się – słusznie – obecności wierzących w tym miejscu. W ich gronie była także Zoe, która po chrzcie żywiła wyjątkową cześć ku pierwszemu biskupowi Rzymu. Jak można się spodziewać, kategorycznie odmówiła porzucenia wiary, mimo okrutnych tortur, jakim poddano ją w więzieniu. Na koniec wywleczoną ją stamtąd, by powiesić Zoe – niektórzy utrzymują, że nawet za piękne, długie włosy, na konarze, pod którym rozpalono ognisko, podsycane wysuszonym łajnem. W gryzącym dymie Zoe znalazła męczeńską śmierć sześć dni po aresztowaniu – 5 lipca 286 roku. Jej ciało oprawcy wrzucili do Tybru. Współwyznawcy zaś wyłowili je potajemnie i pochowali tam, gdzie dziś stoi kościół świętej Praksedy na Eskwilinie.

W świecie chrześcijańskim, ze względu na swoją historię, święta Zoe Rzymianka uchodzi za patronkę osób niemych i głuchoniemych, dzieci które wykazują trudności w mowie, a także pedagogów i trenerów, którzy służą im pomocą.
Jedna z firm specjalizujących się w produkcji odżywek, ubrań i zabawek dla niemowląt, zrobiła ranking najpiękniejszych imion. Zoe / Zoja zajęła drugie miejsce. W Polsce jest to imię współcześnie dość popularne – nosi je 5700 kobiet (80 procent w formie „Zoja”, reszta jako „Zoe”). Katolicki kalendarz wspomina świętą Zoe Rzymiankę 5 lipca, Prawosławie wymienia ją także w gronie dioklecjańskich męczenników, na czele którego stoi święty Sebastian 18 grudnia.

Zoe, to imię chrzcielne świętej Katarzyny Labouré – owej słynnej siostry Szarytki, której w 1830 roku, w kaplicy zakonnej przy Rue du Bac w Paryżu Najświętsza Panienka kazała zrobić i rozpowszechnić Cudowny Medalik. Chrzcielne imię Zoe Labouré zamieniła, zgodnie ze zwyczajem, wraz z przyjęciem habitu i złożeniem pierwszych ślubów zakonnych.
Nie udało mi się znaleźć ani jednego kościoła pod wezwaniem świętej Zoe Rzymianki. Jest protestancka wspólnota „Zoe Church” pochodząca z USA, która ma swoją filię w Warszawie. Ale tu z pewnością chodzi o grecki odpowiednik „życia”, a nie o patronat rzymskiej męczennicy.

