Bobola wędrujący

Historia o zataczaniu koła drogą morską i kolejową męczennika wspominanego 16 maja.

Andrzej Bobola: jezuita, kaznodzieja, spowiednik i wychowawca młodzieży w Wilnie, Płocku, Warszawie, Łomży i w Pińsku, autor tekstu słynnych ślubów Jana Kazimierza, apostoł Pińszczyzny, duszochwat, łowca dusz, sól w oku ówczesnego Prawosławia. W 1657 roku prawosławni kozacy dokonali rzezi wśród mieszkańców Janowa Poleskiego, mordując pospołu katolików i Żydów. To dlatego ci ostatni dekorowali swoje domostwa na przykład w Oświęcimiu na przywitanie Andrzeja Boboli, gdyż – jak mówili – w tym czasie, kiedy jego zamordowano, mordowano także i Żydów. Jakim sposobem ciało męczennika znalazło się w Rzymie?

Po umęczeniu w maju 1657 roku w Janowie, do którego przywleczono go, ciągnąc za parą koni, po wyszukanych torturach i dobiciu szablą na janowskim rynku, ciało Boboli wrzucono do krypty kościoła jezuickiego. Odnalazł je – w stanie zupełnie nietkniętym zepsuciem – jego rektor, Marcin Godebski, w roku 1702 i umieścił w trumnie. Do grobu męczennika zaczęli tysiącami napływać wierni. Ruszył proces beatyfikacyjny, zakończony jednak dopiero w połowie XIX wieku.

Po I wojnie światowej tereny te zajęli bolszewicy. W ramach walki z zabobonem ciało Boboli przewieźli do gmachu Wystawy Higienicznej Ludowego Komisariatu Zdrowia w Moskwie. Wkrótce odnotowano niesłychany wzrost zainteresowania zwiedzających znajdującą się tutaj wystawą. Badania wykazały jednak, iż przychodzą oni nie ze względów poznawczych, ale żeby zwyczajnie pomodlić się przy relikwiach. Ciało męczennika usunięto zatem z widoku publicznego i umieszczono w magazynie.

Kiedy w latach 20. w Rosji zapanował głód, z pomocą jej rządowi i mieszkańcom pospieszyła między innymi Stolica Apostolska. W zamian jej służby dyplomatyczne zaproponowały przekazanie relikwii Andrzeja Boboli. Rosjanie zgodzili się, jednak pod warunkiem, że zostaną tam przetransportowane inną drogą, niż przez Polskę. Obrano zatem szlak, wiodący przez Odessę, Konstantynopol i Brindisi do Rzymu, tutaj spoczęły w kościele Il Gesu.

W kwietniu 1938 roku Pius XI kanonizował pińskiego duszochwata i postanowił, że jego relikwie zostaną oddane do Polski. Ustalono, że relikwie pojadą koleją z rzymskiego dworca Termini do Warszawy przez Jugosławię, Węgry i Czechowsłowację. Wagon-kaplicę zamówiono w firmie Wagon-Lits Cook, produkującej wysokiej klasy składy, między innymi dla Orient-Expressu. 11 listopada 1918 w lasku Campiegne w słynnym wagonie tej samej firmy podpisano kończące I wojnę światową zawieszenie borni.

Wczesnym rankiem upalnej soboty 11 czerwca pociąg tranzytowy wjechał na stację w Zebrzydowicach. Trumnę z relikwiami Andrzeja Boboli przeniesiono na barkach na plac przed kościołem parafialnym. Tutaj ustawiono polowy ołtarz i odprawiono pierwszą na polskiej ziemi Mszę św. z nimi. Po niej relikwiarz ruszył w dalszą drogę. Wierni gromadzili się na każdej z mijanych przez pociąg stacji.

Kolejną stacją, na której się zatrzymał były Dziedzice. W tłumie oczekujących stał generał Józef Haller ze swoimi żołnierzami oraz kompania 3 Pułku Strzelców Podhalańskich z pobliskiego Bielska (był tam też mój stryj podporucznik Anatol, a w załodze kolejarzy był mój dziadek, dyżurny ruchu Józef Pędziwiatr). W procesji Andrzeja Bobolę przeniesiono na podwyższenie ustawione na rynku, gdzie również odprawiono Mszę św. Tutaj ktoś wpadł na pomysł, powielany potem w kolejnych miejscowościach: wierni zaczęli – na pamiątkę – pocierać o trumnę Boboli książeczki, obrazki i różańce.

Punktualnie dwie minuty po dwunastej pociąg wtoczył się na stację kolejową w Oświęcimiu. Do ustrojenia miasta kupiono tysiąc metrów materiału na flagi. Resztę wypożyczono z Mysłowic. „Nawet Żydzi ubrali swe domy, twierdząc, że wtedy, kiedy ginął Andrzej Bobola, także Żydów zabijano” – pisze w kronice parafialnej ks. proboszcz Jan Skarbek. Relikwiarz wniesiono najpierw do kościoła parafialnego Wniebowzięcia NMP, potem przez rynek na dziedziniec zakładu salezjańskiego, gdzie odprawiono trzecią przy relikwiach Mszę. Po niej procesja z relikwiarzem wróciła na dworzec, skąd punktualnie – siedem minut po piętnastej – pociąg z wagonem-kaplicą ruszył przez Libiąż i Chrzanów do Krakowa. Stamtąd przez Katowice i Poznań zawieziono relikwie świętego patrona do Warszawy.

W oświęcimskim kościele Wniebowzięcia NMP pozostał ślad pobytu w tym miejscu św. Andrzeja Boboli. To witraż w bocznym przedsionku kościoła, naprzeciw drzwi zakrystii. Wizerunek zaprojektował w 1940 roku oświęcimski malarz Adam Giebułtowski, dalece spokrewniony z Janem Matejką. A wykonał go… niemiecki warsztat witrażowy.

[Foto z NAC – procesja z relikwiarzem św. Andrzeja Boboli idzie z oświęcimskiego kościoła Wniebowzięcia NMP (w głębi) ulicą Romana Mayzla na Rynek i dziedziniec Zakładu Salezjańskiego]