Zuzanna i „Familiada”

Afery obyczajowe można znaleźć wszędzie, nawet na kartach Biblii.

W piąty poniedziałek Wielkiego Postu czyta się opis jednej z nich. Bohaterką jest Zuzanna, żona niejakiego Joakina oraz dwaj starcy-sędziowie, pałający ku niej pożądaniem. Posuwają się aż do podglądania Zuzanny w kąpieli i złożenia jednoznacznej propozycji, którą Zuzanna z oburzeniem odrzuca. Reakcją starców jest donos obywatelski: w akcie zemsty wnoszą oskarżenie, iż widzieli Zuzannę zdradzającą swojego męża z jakimś obcym mężczyzną. Sąd wydaje na Zuzannę wyrok: śmierć przez ukamienowanie. Czyni to na podstawie zeznania dwóch świadków. Więcej dowodów w ówczesnej praktyce karnej nie potrzeba. Prowadzą Zuzannę na śmierć. Najpierw rzucą w nią kamieniami oskarżyciele – takie jest prawo – a potem reszta tłumu. W tym ostatnim na szczęście znajduje się młodzieniec imieniem Daniel, który krzyczy wniebogłosy, że jest czysty od krwi tej kobiety, to znaczy wnosi apelację. Sprawa wraca do sądu, który ustępuje Danielowi pole działania. A on każe zastosować areszt wobec oskarżycieli, by ich odizolować i wydobyć szczegóły sytuacji, której rzekomo byli świadkami. Daniel zapytał każdego z nich z osobna o gatunek drzewa, pod którym (rzecz działa się w ogrodzie) widzieli kochanków. Każdy z nich udzielił innej odpowiedzi. Jeden, że pod lentyszkiem a drugi, iż pod dębem. Gdyby startowali w finale „Familiady”, nagroda by ich nie ominęła. Tam bowiem liczy się kreatywność i odpowiedzi dwóch finalistów nie mogą być takie same. Ale tutaj, w sądzie, reguły są inne i niespójność odpowiedzi przyniosła zgubę „zawodnikom”. W wyniku aresztu wydobywczego i przesłuchania, z oskarżycieli sami stali się oskarżonymi i sami ponieśli karę, której domagali się dla niewinnej Zuzanny.

Jeden ze starców miał widzieć flirtowne umizgi pod lentyszkiem. To spory krzew albo niewielkie drzewo, wydzielające aromatyczną żywicę, z którego nasion wyciska się olej. Lentyszek nazywa się także pistacją kleistą. To kuzynostwo pistacją właściwą, z której mamy orzeszki pistacjowe.

Drugi starzec wskazuje na dąb. Dąb, jaki jest każdy widzi: wielekroć większy, dorodniejszy. Liście ma inne i żołędzie trudno pomylić z czymkolwiek innym. Więc fakty bezspornie przemawiają przeciw oskarżycielom.

Pikanterii tej historii dodaje fakt, iż dzieje się ona w ziemi pogańskiej – w Babilonie – a jej uczestnicy, to Żydzi. W obcym kraju Żydzi oskarżają i prawie przywodzą o śmierć Żydówkę (dosłownie „córkę judzką”). Później chrześcijańscy Ojcowie Kościoła będą widzieć w Zuzannie zapowiedź (w języku teologii „figurę”) samego Chrystusa. Gdy stanął wobec Wysokiej Rady udało się wreszcie znaleźć dwóch świadków, którzy zeznali zgodnie, iż Jezus zapowiedział, że zburzy przybytek Boży i w trzy dni go odbuduje. Jego historia też skończyła się na drzewie – nie dębie czy lentyszku, ale na drzewie krzyża.

Opowieść o Zuzannie stanowi 13. rozdział Księgi Daniela i przez Żydów oraz Protestantów uznawana jest za dodatek apokryficzny (pojawia się dopiero w greckich tekstach Księgi). Jest jedną z najpiękniejszych pod względem literackim opowieści biblijnych. Koresponduje z podobną historią Józefa syna Jakuba, którego podczas pobytu w Egipcie do niecnych czynów namawia żona urzędnika faraona, Potifara. Chłopiec bierze nogi za pas, ale zapomina płaszcza. Więc pani Potifarowa oskarża go o próbę przemocy. Józef trafia do więzienia (Rdz 39). Ale Pan jest z nim – tak samo jak z Zuzanną. Obie te nieobyczajne historie – ponieważ Pan jest z ich bohaterami – kończą się powrotem do normalnego życia – tak małym Zmartwychwstaniem.

[Obrazek – „Zuzanna i starcy” – uczynił Paolo Veronese. Nad Zuzanną po prawej – posąg satyra, oznaczającego pożądliwość. U stóp Zuzanny – piesek, symbol wierności. Szczeka na starców broniąc Zuzanny, tak jak za chwilę w jej obronie krzyczał z tłumu będzie Daniel]