Pechowa (?) trzymastka

Nie wszystkim przynosi pecha. Dla niektórych jest liczbą radości i szczęścia.

Wszystko zaczęło się od Adama i Ewy. Tych z Biblii. Otóż wierzono, że popełnili pierwszy grzech, spożywając owoc z drzewa poznania dobra i zła, w trzynastym dniu po stworzeniu.

„13” była przeklęta w Babilonii i na całym Bliskim Wschodzie, gdzie w rachubach posługiwano się systemem dwunastkowym. Na przykład As (jednostka monetarna) dzielił się na dwanaście uncji. Podobny system pielęgnowali do 1971 roku Anglicy, których funt można było rozmienić na dwanaście pensów. Skoro „12” określało pewien porządek, to „13” wprowadzało chaos, burzyło symetrię i uśmiercało symbolikę.

W Nowym Testamencie „13”, to liczba Jezusa z 12 apostołami, zasiadających do Ostatniej Wieczerzy. Za trzynastego uważano albo samego Jezusa, albo Judasza-zdrajcę. Obaj wkrótce zaznali śmierci, choć w zgoła różnych okolicznościach i z diametralnie różnym skutkiem. Później starano się przestrzegać zasady, aby liczba biesiadników, zasiadających do stołu, zawsze była różna od „13”.

Francuzi łączą „13” za pogromem zakonu templariuszy. Masowe aresztowania zakonników miały miejsce w piątek 13 października 1307 roku. Dało ono początek kasacie ich mienia i zagładzie wielkiego mistrza Jakuba de Molay i jego podwładnych. Francuzi tak sobie wzięli do serca datę aresztowania templariuszy, że unikają „13” jak diabeł święconej wody, co objawia się między innymi tym, że w wielu miastach nadając numery domom po nieparzystej stronie ulicy, pomija się „13” i po „11” od razu jest „15”.

Tylko w tradycji żydowskiej oczywiście wszystko, co związane jest z „13” kojarzy się jak najlepiej. Żydzi zapisują liczby przy pomocy liter (podobnie, jak starożytni Rzymianie, dla których X=10, I=1, V=5 itd.). Wobec tego każdy wyraz ma określoną wartość liczbową. I tak „13”, to wartość liczbowa słowa „echad”, które znaczy… „jeden”. Codzienna modlitwa „Sz’ma” (Słuchaj Izraelu) przypomina, że Bóg jest Jeden (Echad). Z tego powodu liczba „13” kojarzy się z Jedynym, Najwyższym, Jego pełnią i doskonałością.

Żydzi liczą czas według kalendarza księżycowego. A więc nie ma szans, żeby wyszło tak, że rok ma 365 dni. Zredukowaniu różnicy służy… trzynasty miesiąc „adar szeni” (ma 29 dni), który dodaje się po zwykłym, corocznym miesiącu adar… średnio co dwa lub trzy lata. Dodatkowy miesiąc służy – nieco upraszczając – głównie świętowaniu.

Nazajutrz po ukończeniu 13. roku życia żydowski chłopiec przeżywa ceremonię „bar micwa” (mąż przykazania). Oznacza ona, że od tej pory jest traktowany jak pełnoletni a tym samym zobowiązany do przestrzegania 613 przykazań (micw, choć słowo „micwa” znaczy także „dobry uczynek”).

Dziwię się szczerze wszystkim ludziom przesądnym, którzy boją się czarnego kota przebiegającego drogę, rozsypanej soli albo trzynastego w piątek. Doprawdy, nie ma się czego bać. Zawsze przecież można odpukać w niemalowane…