Gdyby nie ludzie, co całymi latami, kawałek po kawałku, ścinali gałąź, na której przysiadła moja małość i upór, dziś nawet bym nie wiedział, że mam skrzydła.
Maluchy nosiły ją z dumą. Średniakom było wszystko jedno. Najstarsi robili wszystko, by ją ukryć, niczym kainowe piętno albo znamię wypalone na czole przestępcy.