Pocieszycielka

Pozdrowienia z Budzowa w Beskidzie Makowskim, od Matki Bożej Pocieszenia.

Mają tutaj Bractwo Paskowe. To owoc legendy o tym, że Najświętsza Panienka w czarnej sukni przepisanej czarnym rzemieniem ukazała się świetej Monice po śmierci męża, któremu uprosiła wiarę łzami – żeby ją pocieszyć. Monika płakała dalej i łzami uprosiła łaskę nawrócenia także syna Augustyna.

Kult Marki Bożej Pocieszenia i Bractwo Paskowe krzewili augustianie (w czarnych habitach przepisanych rzemieniem) zwłaszcza wobec klęski zarazy, w której patronem był jeden z nich – św. Mikołaj z Talentino (jest w Budzowie na zasłonie obrazu). Bractwo dotarło do Budzowa dwieście lat temu, w czasach zarazy, która pustoszyła galicyjskie wioski.

Obraz budzowski, to tradycyjne „Umilenije”: Jezus wyląkł się przyszłej męki i krzyża, Maryja wzięła Go na ręce i pociesza tuląc do policzka: nie bój się, zmartwychwstaniesz! Znakiem tego jest ośmioramienna gwiazda na prawym ramieniu Matki. Niewiasty znajdą pusty grób Pana „w pierwszy dzień tygodnia”. A skoro tydzień ma siedem dni, więc pierwszy dzień nowego tygodnia jest jakby ósmym starego. Stąd „8” to symbol zmartwychwstania (policzcie sobie, ile ścian ma korpus chrzcielnicy, kropielniczki albo ambony w waszym kościele).

Jest w budzowskim obrazie jeszcze coś. Jezus ujmuje Maryję za podbródek, jakby chciał odwrócić Jej spojrzenie w stronę ludzi: Mnie już pocieszyłaś, teraz kolej na nich: „posłuchaj Córko, spójrz i nakłoń ucha” (Ps 45,11). A Ona patrzy na obecnych w kościele. I ucho odsłoniła na ich żale i skargi. Nic dziwnego, że Budzowianie oblekli Ją w srebrną sukienkę i złotą koronę wdzięczności.

Jest Maryja nauczycielką pociechy. Pociecha po łacinie, to „consolatio”. Dosłownie oznacza „być z samotnym”. Żeby pocieszyć, nie trzeba mówić, pouczać, tłumaczyć. Wystarczy nie zostawić kogoś samego, być z nim, pomilczeć razem, posłuchać.

Z Budzowa pochodził Inżynier Józef Marek – założyciel Podhalańskiej Spółdzielni Owocarskiej – dziś Tymbark SA. To nie tylko firma od soczków. W czasie II wojny światowej wspomagała oficjalnie Radę Główną Opiekuńczą i konspiracyjnie partyzantkę AK, zatrudniała i ukrywała ludzi przed wywózką na roboty do Niemiec. Matka Pocieszenia pociesza nie sama. Dobrzy ludzie Ją wspierają…