Kim z zawodu był Jezus? Cieślą? Pasterzem? Ogrodnikiem, jak myślała Maria Magdalena?
W wiekach średnich pojawiła się na zachodzie Europy koncepcja boskiego aptekarza: farmaceuty i uzdrowiciela świata. Zaczęto malować Jezusa za stołem albo ladą w aptece. W ręku trzyma wagę – nie tylko narzędzie odmierzania proporcji składników, ale także symbol sądu – ważenia ludzkich czynów. Na stole i aptecznych półkach stoją słoje opisane nazwami cnót i pobożnych uczynków.

W ilustracji (powyżej) z francuskich pieśni (godzinek) królewskich o Poczęciu (Maryi) do Jezusowej apteki przychodzą rozebrani do rosołu Adam i Ewa. Na twarzach czai się strach wobec goryczy i bolesności lekarstwa. Tymczasem Jezus pisząc receptę, uśmiecha się: spokojnie, wszelkie bóle i gorycz biorę na siebie.

W malunku (powyżej) pochodzącym z jednego z muzeów farmacji na stole przed Jezusem-farmaceutą można zobaczyć trzy fundamentalne ingrediencje: kielich z hostią czyli wiarę, kotwicę nadziei i serce płonące miłością. Jezus podnosi prawą dłoń w geście błogosławieństwa. Palce wskazujący i środkowy ma skrzyżowane, co oznacza Jego własne cierpienie na Golgocie. Za plecami Niebiańskiego Lekarza widzimy, jak On sam nakłada miksturę błota i śliny na oczy niewidomego.
Wizerunki Jezusa-farmaceuty były popularne aż do XVII wieku, również w kulturze protestanckiej. Katolicy umieszczali na obrazach dodatkowo współczesnych świętych, którzy zbierali przegotowane lekarstwa w dzbany, by zanieść je duchowo chorym.
Wizerunki Jezusa-farmaceuty miały nie tylko upamiętniać blisko 30 wzmianek w Ewangelii o uzdrowieniach ciała i duszy, dokonanych przez Jezusa ale także budzić szacunek do ówczesnych medyków i aptekarzy.
