Święci oświęcimscy

Wkrótce błogosławiony salezjanin ksiądz Jan Świerc i wspominany 27 maja święty papież Paweł VI spotkali się w… Oświęcimiu. Ponad sto lat temu.

Ksiądz Jan Chrzciciel Montini, zaraz święceniach w 1920 roku rozpoczął pracę w watykańskiej dyplomacji. Trzy lata później wysłano go do Warszawy, jako sekretarza nuncjusza Apostolskiego Wawrzyńca Lauriego. Montini był najmłodszym pracownikiem dyplomacji Watykańskiej, pracującym za granicą.
Nie przebywał w Polsce zbyt długo, bo zaledwie pół roku, z czego lwią część przeleżał zagrypiony. Cóż, klimat nie odpowiadał. Ale w chwilach wolnych od infekcji zwiedził Warszawę i Kraków, a przy okazji także Oświęcim. Dlaczego? Ze względu na salezjanów, którzy akurat wówczas – w 1923 roku – świętowali ćwierćwiecze przybycia i utworzenia placówki na wykupionych z rąk kupców żydowskich przez proboszcza oświęcimskiego Jędrzeja Knycza ruin podominikańskiego kościoła. Na srebrny jubileusz zaproszono nuncjusza. Ten jednak nie mógł przyjechać osobiście, więc wysłał Montiniego, dla którego wyjazd ten „w końcu okazał się bardzo miły”. W liście do domu, datowanym na 20 sierpnia 1923 roku, przyszły papież pisze dalej: „Wyjechaliśmy [pociągiem z Warszawy] o 10.15 rano i byliśmy wieczorem o 18.30 w Oświęcimiu. Tutaj wielkie święto (…). Poznałem biskupa pomocniczego z Krakowa, monsignora Nowaka, i administratora Górnego Śląska monsignora Hlonda – salezjanina, który jak wszyscy ci księża jest naszego pokroju i mówi bardzo dobrze po włosku”.

Ksiądz Montini nie wspomina w liście o tym, że srebrny jubileusz oświęcimskich salezjanów przygotowywał ksiądz Jan Świerc. Też musiałby go pochwalić za biegłość włoszczyzny. Pochodzący z Królewskiej Huty – obecnego Chorzowa – Świerc ukończył salezjańskie gimnazjum w Turynie, salezjańskie seminarium i w turyńskiej katedrze przyjął święcenia kapłańskie. W 1905 roku został drugim – po księdzu Emanuelu Manassero – dyrektorem zakładu salezjańskiego w Oświęcimiu i to on właśnie sprawił dla tutejszego kościoła obraz Wspomożycielki Wiernych – kopię turyńskiego. Później pracował w Kielcach i Krakowie. A w 1922 roku powrócił do Oświęcimia, by zając się zorganizowaniem obchodów jubileuszowych, których w których udział tak ciepło wspomina ksiądz Montini – późniejszy papież Paweł VI.

23 maja w Krakowie Gestapo aresztowało księdza Jana Świerca. Miesiąc później – 26 czerwca – wraz z jedenastu innymi salezjanami przetransportowano go do KL Auschwitz. Następnego dnia zginął z rąk kapo – kryminalisty niemieckiego Franza Teresiaka: okładany kijem, z wybitym okiem, złamanym kręgosłupem i głową zmiażdżoną kamieniem.

W czasie, gdy umierał ksiądz Świerc, w KL Auschwitz przebywał od miesiąca Maksymilian Kolbe. To właśnie Paweł VI ogłosi go 30 lat później błogosławionym. Wyniesionego na ołtarze Pawła VI w Polsce wspomina się 27 maja, w innych krajach – dwa dni później. 6 czerwca 2026 roku ksiądz Świerc razem z salezjańskimi towarzyszami męczeństwa zostanie ogłoszony błogosławionym. Oświęcimskie spotkania będą odtąd niebiańskimi. Swoją drogą – przyznajcie sami – jaki ten świat jest mały…

[Foto znalazłem w sieci: papież Paweł VI przy okazji beatyfikacji św. Maksymiliana razem z Prymasem Wyszyńskim i Kardynałem Wojtyłą, dołożyłem portret wkrótce błogosławionego ks. Jana Świerca]