Adam

Odprawiam Mszę za Adama. Kolega w zakrystii pyta, czy wiem, kto to taki. Dlaczego samo „Adam”, bez nazwiska?

– Nie wiem, czy tak miał na imię. Nie mam pojęcia, jak się nazywał, jak umarł czy zginął. Ale po śmierci z jego ciała wyjęto wątrobę. I wszczepiono komuś, by uratować życie. Ten uratowany przyszedł, że chce Mszę za niego, ale nie wie, jak sformułować intencję. Zaproponowałem: „za Adama”. Niech ma na imię jak pierwszy człowiek, który przekazał dalej życie. I to cała historia…