Franciszek popielaty

Czy można być miłośnikiem popiołu? Raczej nie. Chyba, że jest się Franciszkiem z Asyżu.

Biedaczyna różnie różnym się kojarzy. Mnie, na przykład, z… popiołem.

Bodaj u Zofii Kossak-Szczuckiej po raz pierwszy przeczytałem zaczerpnięty z franciszkowej biografii Tomasza z Celano fakt, iż Franciszek posypał był podaną mu słodką leguminę garścią popiołu. Żeby nie smakowała zanadto. I dla uświadomienia sobie, że ciało z prochu zostało wzięte i w proch się obróci.

Innym razem Franiszka, który zapadł na „czterodniową gorączkę” karmiono pożywnym rosołem. Jeszcze całkiem nie ozdrowiał, gdy dał się wywieść na sznurze przed zebranych na placu wiernych, publicznie wyznając, jakiej dopuścił się kulinarnej „rozpusty”, a bratu Piotrowi nakazał, by ten wysypał miskę popiołu na jego głowę.
Z kolei gdy jeden z braci stawił się przed Poverellem, domagając się zakupu Psałterza, gdyż chce oddać się nauce Bożej, ten miał wysypać na jego głowę garść popiołu – pokazując, że owszem, należy uczyć się, ale z pokorą i w ubóstwie, a nie dla posiadania drogich ksiąg i wywyższania się z tego powodu ponad innych.

Innym razem siostry klaryski poprosiły Franciszka o kazanie. Przyszedł z michą popiołu. Usypał z niego na ziemi krąg, w którym usiadł. Resztkę rozpylił nad swoją głową. I zaczął głośną recytować Psalm 50. – „Miserere” – zmiłuj się nad mną Boże w łaskawości swojej.

Gdy umierał, nakazał Franciszek towarzyszącym mu braciom by położyli go wprost na ziemi posypanej popiołem. Następnie przy lekturze Ewangelii i śpiewie psalmów nakryto Franciszka całunem, który wreszcie posypano – tak, zgadliście – popiołem.
2026 – to Rok Świętego Franciszka, z racji osiemsetlecia jego śmierci. Z moim kolegą Leszkiem już drugi miesiąc prowadzimy kazania dialogowane o Biedaczynie z Asyżu. Jest w nich pewne napięcie w duchu Cezarego Lombroso: Leszek przedstawia Franciszka jako geniusza, mnie sporo z tych historii trąci obłąkaniem. Jeszcze muszę się sporo nauczyć.

(Obrazek: Święty Franciszek Franciszka Zurbarána z 1569 roku)