Czy nie zjeść pączka w tłusty czwartek, to grzech? Nie, to nie grzech. Ale zapewne dziwactwo…
Pączki jadali już starożytni Rzymianie. I to właśnie na przełomie lutego i marca, gdy wówczas kończył się stary, a zaczynał nowy rok.
Żydzi jedzą pączki przy okazji Chanuki. Nazywają je sufganiot. Powiadają, iż to słowo znaczy: koniec ogrodu. Bowiem legenda mówi głosi, że gdy Najwyższy wypędził Adama i Ewę z Raju, na pociechę dał im ciasto smażone w głębokim tłuszczu, napchane słodkim nadzieniem. W rzeczywistości „sufgania” – czyli pączek – oznacza coś gąbczastego, chłonącego, z dziurkami w środku – jak napęczniały pączek. Pączki znają również Arabowie – lukajmaty i lokmy – niewielkie kulki ciasta rzucane na olej, przed podaniem polewane słodkim syropem.
Nasza kuchnia znała pączki ponad 500 lat temu – tyle, że nadziewane, owszem, dżemem, lecz ze… świni – czyli słoniną ze skwarkami. Podawano je z mięsem lub boczkiem. Jędrzej Kitowicz pisze, że w czas zapustów takimi pączkami rzucano w siebie i niejeden limo pod okiem zarobił. Bo pączki smażono z chlebowego ciasta. A z drożdżowego, lżejszego – dopiero niewiele ponad 200 lat temu. I wówczas zaczęto je faszerować na słodko, różanym nadzieniem zwłaszcza.
Po śląsku, czesku, śląskocieszyńsku i niemiecku mówią na pączki – „kreple”. Tak samo nazywa się jedno z chanukowych dań żydowskich, choć w tym przypadku to nie są pączki, a pierożki – uszka z mięsem w rosole. Akurat nazwy się zeszły, choć różne łakocie znaczą.
Amerykanie – zwłaszcza policjanci – zajadają się donatami. Robi się je trochę jak bajgle: bierze się dziurę i oblepią ją ciastem, a następnie rzuca na olej. Donaty są dowodem na to, jak na nieudacznictwie można zrobić biznes. Legenda mówi, iż pewna mamuśka usmażyła pączki. Bała się je spiec, więc zbyt wcześnie wyjęła z tłuszczu. I okazały się w środku są surowe. Normalnie ktoś by takie zakalce wyrzucił. Ale mamuśka miała sprytnego synka, który surowiznę ze środka wydłubał nożem. Potem robił dziury w cieście zawczasu: żeby środek pączka nie był surowy, trzeba go po prostu wyeliminować. A ludziom wmówił, że tak musi być, i że to są najlepsze pączki na świecie.
O ile pączki są daniem głównym Tłustego Czwartku, o tyle przystawką lub deserem mogą być faworki, zwane chrustem, chruścikiem albo chrustkami. Nazwa „faworki” pochodzi od francuskiej wstążki albo kokardki (une faveur), którą przypomina wymyślnym kształtem. „Chruścić” w językach słowiańskich znaczyło jeść chrupiąc.
Nasi przodkowie wierzyli, iż „kto w tłusty czwartek nie zje pączków kopy, temu myszy zniszczą pole i będzie miał pustki w stodole”. Więc jeśli nie z łakomstwa, to choć ze strachu albo na wszelki wypadek pączka trzeba spróbować. Albo sobie chociaż nań popatrzeć.
