Kanikuła

To zapomniana dziś nazwa upalnego lata, która zeszła na psy.

U nas mówiło się tak o letnim wypoczynku. W języku rosyjskim „каникула” to nasze „wakacje”. W łacinie „canicula” oznacza… „suczkę”. Pamiętamy przecież Morsztynową „Kanikułę abo psią gwiazdę”. Kanikuła i Psia Gwiazda to to samo, co Syriusz – najjaśniejsza gwiazda w konstelacji Psa Wielkiego, która wschodzi na niebie wraz ze Słońcem w okresie letnim. Stąd kojarzona jest z upałami, a nawet o nie „obwiniana”.

Przyjmowało się onegdaj, iż Kanikuła rozlewa się upałem od świętej Małgorzaty (2o lipca) do świętego Bartłomieja (24 sierpnia). Jak Jan Andrzej Morsztyn kojarzono upał Kanikuły z żarem uczuć, a w późniejszym czasie z okresem, gdy „naprawdę nie dzieje się nic” czyli „sezonem ogórkowym”, który rozleniwia wszystkich, a dziennikarzom dbającym o nakłady i klikalność spędza sen z powiek, żeby coś znaleźć a w ostateczności wymyślić.

Dziś Kanikuła przegrywa z wakacjami. A tej wywodzą się także z łaciny, od „vacatio” oznaczającego „uwolnienie” (stąd „vacat” to wolne stanowisko lub miejsce albo nieobsadzony urząd i prawny termin „vacatio legis” – nieobowiązywanie prawa). Zimą częściej słyszy się o „feriach”, które także pochodzą z łaciny. „Feriae” oznaczają „dni święte” – poświęcone bóstwu, a więc wolne od zajęć. Stąd angielskie „holidays” czy znów rosyjskie „праздники”.

Czas wakacyjnej kanikuły jest… święty. Zwłaszcza, że Pan Bóg siódmego dnia po całym swoim sześciodniowym trudzie stworzenia odpoczął. Co i nam niech się wydarzy. Amen.

[Foto z sieci]