W środku nocy chata stanęła w ogniu. Jej właściciel spał nieświadom niebezpieczeństwa. Przybyli na miejsce ratownicy zaczęli się spierać, co lepsze: wynieść śpiącego (wszak ciężko będzie) czy go obudzić (przerazi się i serce mi pęknie). W tym czasie chłopina się zaczadził, a chałupa spłonęła doszczętnie.
