Cecylia

Jedyna pewna rzecz w sprawie świętej Cecylii to fakt, iż została zabita z powodu swojego chrześcijaństwa.

Poza tym nawet jej imię nie jest pewne. „Cecylia” wskazywało na przynależność do znamienitego rodu Cecyliuszów, piastujących onegdaj najwyższe urzędy w państwie. A więc „Cecyli” mogła być odpowiednikiem współczesnego nazwiska.

Mówi się, że Cecylia była niewidoma. To znów „przekłamanie” biorące się stąd, że Cecylię skojarzono z łacińskim „caecum” (czyt.: cekum), co oznacza „niewidomego”. Kalectwo miała jej rekompensować nie tylko wyjątkowa uroda ale i zdolności muzyczne.

Miała grać na organach. Taki wniosek wysnuto w oparciu o antyfonę z opisu jej męczeństwa. To znów nic pewnego, raczej wynik niedokładnej interpretacji opisu, jakoby miała śpiewać przy akompaniamencie organów. Organy były w czasach Cecylii instrumentem wyjątkowym, nieosiągalnym, piekielnie drogim – ciśnienie powietrza w piszczałkach regulował słup wody. Organami dysponował cesarz Neron. Pamiętajmy: do kościołów z chórem i organami jeszcze daleka droga – jesteśmy u początku III wieku. Być może grała na jakiejś lirze czy harfie – dobrze urodzone dziewczęta rzymskie umiały także śpiewać.

Napisany dwieście lat po jej śmierci opis śmierci Cecylii wspomina, że najpierw przyjęła chrzest. Potem wyszła za mąż za niejakiego Waleriana. Zaraz po zaślubinach a jeszcze przed dopełnieniem małżeństwa poinformowała lubego, że jest chrześcijanką, że oddała się całkowicie Chrystusowi oraz że jeśli ją tylko dotknie, to zarobi w dziób od anioła, który ją pilnuje. On nie może go zobaczyć, bo jest poganinem. Walerian chyba bardziej był ciekaw wyglądu anioła niż wdzięków żony. Niezwłocznie udał się bowiem do samego papieża Urbana I, który eksternistycznie całą wiarę chrześcijańską mu wyłożył i ochrzcił. Po chrzcie Walerian wrócił do domu i zobaczył anioła, jak stał na straży jego małżonki, trzymając w ręku dwa wieńce – z lilii (znak dziewiczej czystości) i z róż (zapowiedź męczeństwa). Zaskakująco owe artefakty korespondują z dwiema koronami, jakie od Matki Boskiej miał otrzymać w ekstatycznej wizji Maksymilian Kolbe – on sam nigdy o niej nie wspominał, dopiero po męczeństwie Auschwitz opowiadała o niej matka świętego – Marianna Kolbowa.

Wkrótce wybuchła fala prześladowań chrześcijan. Dokonywano ich bardziej ze względów ekonomicznych, niż ideowych – majątek uśmierconych chrześcijan przechodził na własność władcy. Cecylia szczęśliwie rozdała wpierw majątek ubogim, żeby cesarzowi zrobić na złość. Legenda podaje, że najpierw miał ją zastraszyć i odwieść od wiary oddział 400 gwardzistów. Jednak żołnierze, oczarowani urodą Cecylii gremialnie się nawrócili, pomaszerowali do papieża Urbana, a ten – to już znamy z historii o Walerianie – pouczył ich i ochrzcił.

Następnie jeszcze sędzia próbował nawrócić Cecylię na pogaństwo, obsypując od stóp do głów komplementami. Rezolutna piękność miała mu odpowiedzieć, przedkładając świętość nad swą cielesność: za kawał błota nabędę złota! Torturowano ją, dusząc parą i dymem z ogniska, które ona miała za świeży powiew wiatru. Bezskutecznie. Wreszcie wydaną ją katu na ścięcie. Ale chłop nie miał wprawy, bo trzykrotnie w szyję ją ugodził mieczem, a i tak żyć nie przestała, jedynie krwawiąc obficie. Krew jej chrześcijanie – jak mówi legenda – z pietyzmem zbierali jako najcenniejszą relikwie. Dopiero po trzech dniach agonii Cecylia żyć przestała. Jej ciało pochowano w katakumbach św. Kaliksta. A pięć wieków później wydobyto z grobu, umieszczono w drewnianej skrzyni i zainstalowano w rzymskim kościele pod jej wezwaniem.

W roku 1599 kardynał Sfondrati nakazał zbadanie grobowca Cecylii. Dobyto zeń skrzynię. Po jej otwarciu zebranym ukazał się widok niezwykły: ciało świętej, w stanie nienaruszonym, leżało na prawym boku, z twarzą w dół – jakby zastygłe i nieruszane od czasu agonii. Zaraz zawołano też młodego choć utalentowanego rzeźbiarza Stefana Madernę. Chłopak zrobił dokładne szkice i na ich podstawie wydłubał z marmuru niezwykle ujmującą rzeźbę św. Cecylii. Inne wizerunku świętych ukazują ich w oparach męczeństwa lub w chwale nieba. Cecylka chyba jako jedyna święta – nie licząc Piet i opłakiwań Chrystusa – ma taki wyjątkowym, pośmiertny portret. Leży na prawy boku z twarzą zwróconą ku ziemi. Ręce ma wyciągnięte ze sobą i palce, jakby chciała coś powiedzieć na migi, może o Bogu, że jest Miłością?

Przy okazji – organistom, muzykom, wokalistom, chórom i zespołom, których słuchałem, zapowiadałem, z którymi wspólnie robiliśmy konkurencję dla chórów anielskich, których podziwiam i cenię, wszystkich obdarowanych talentem i wrażliwością – serdecznie pozdrawiam i życzę nieustannego drżenia serca, tworzącego doskonałą harmonię z wrażliwością i pięknem samego Stwórcy.

[Foto: tak znaleziono Cecylię w jej grobie, co uwiecznił Stefano Maderno w marmurze]